Oryginalnie i gościnnie na Noizz.pl.

Nie to co robisz, a moda, dyktuje to, co widzimy na ulicach. Wiesz, że w naszych czasach, nosząc koszulkę Thrashera i nie jeżdżąc na desce, twoje zęby szybko znalazłyby miejsce na półce u dentysty?

Nie wiem jak głęboko śledzisz moją twórczość, nie wiem w ogóle czy mnie znasz. Jeśli nie znasz w ogóle, albo ledwo, ledwo, to na wstępie nowego tekstu, tego tekstu, jestem Ci winny wyjaśnienie bardzo ważne z perspektywy tego, co za chwilę przeczytasz.

Mam swoje zdanie, mam opinię na wiele tematów, ale to, że wyrażam ją głośno, wcale nie oznacza, że chcę, aby ktoś zmieniał swoje zdanie. Nie chcę, nie mam zamiaru, aby ktoś zmieniał swoje przekonania, jeśli chcesz to zrobić po moich słowach i argumentach, oczywiście droga wolna. Mam zdanie na temat stylu, ubioru, ale nie będę Ci mówił co masz nosić i w jaki sposób. Ty wypracowujesz swój własny styl i będziesz musiała czy musiał z nim żyć. Jak każdy z nas zresztą – ja żyję z dużym brzuchem, trudno nie mam wyjścia.

Ale ten tekst nie jest o mnie. Jest o Tobie i o mnie. Jest o nas i trzeba popatrzyć na to co przeczytasz poniżej, z dystansem. Dużym – i nie do tekstu, a do sytuacji. Tak jak ja, muszę i chcę wczuć się w Ciebie, młody czytelniku, tak fajnie będzie jak i Ty na chwilę na to co robisz, przez chwilę będziesz spoglądał moimi oczami. Ten tekst jest też o tym, jak komunikujesz i co komunikujesz. Świadomie lub też nie.

I przyznam szczerze, pierwsze co chciałem zrobić w tym tekście, to przyczepienie się do tego, że robisz to źle. Chodzisz źle w tych butach, które kupujesz za kupę kasy, robisz źle to ciuchowo, bo nie dotykałeś nigdy deski, a Thrasher na Twojej piersi komunikuje, jakby deska była Twoim życiem. Uwielbiasz styl dresowy, bo modny, ale nie rozumiesz, że Polska z dresu nigdy nie wyszła i kojarzy się on ludziom źle. Tak jak kiedyś zresztą bluzy z kapturem, które były zarezerwowane dla bandziorów.

Chciałem przyczepić się do Ciebie o to wszystko, o co czepia się internet i ludzie starsi. Ale nie chcę, pisząc kilka razy zdania, w których wbijałem Ci kolejne szpilki, aby rozpocząć nagle wbijanie noża w serce, doszło do mnie – co ja do cholery o Tobie wiem?

Nic. Kompletnie nic. Może jeździsz na desce, może grasz w kosza, albo jesteś przebijającą się gwiazdą rapu. Jestem tylko starym dziadem, który patrzy na świat z nostalgią, bo wolał, kiedy zajawka dyktowała to, w czym chodzisz, a nie moda.

Bo powiem Ci szczerze, my chodziliśmy w butach do koszykówki (o ile mieliśmy tyle szczęścia, żeby je kupić), bo uwielbialiśmy co robił Michael Jordan, Penny Hardaway, Shawn Kemp i wielu innych. Nasze szerokie spodnie, czapki, koszulki – wszystko płynęło z zajawy. Co więcej, czasami nawet ciuch nic nie mówił, bo na pierwszym miejscu był sport, albo muzyka, albo taniec. Coś, coś zawsze było.

Jasnym jest, że trzeba było na boisku wyglądać lepiej niż kolega, nie tylko w samej grze. Trzeba było być też lepszym dookoła – bo wtedy ta niewiasta o pięknych niebieskich oczach mogła w końcu zwrócić na Ciebie uwagę.

Kulturę się generalizuje, więc pomimo tego, że szpilek nie chcę wbijać, przez chwilę – co proszę mi wybaczyć – będę nieco wredny. Tak jak wspomniałem, kiedyś ubiór wynikał z zajawki, zainteresowania, tego co robiliśmy, a nie co nam się podobało. Naszych gustów nie kształtował nikt z ekranu tabletu, domorosły gość ubrany w przydrogie ciuchy. Kształtował nas heros, który zdobywał punkty, strzelał bramki. Fryzury słynnych piłkarzy kopiowano, bo strzelali bramki w finałach Mistrzostw Świata, bronili barw swojego klubu z krwią na koszulce. Skakali wysoko w geście zwycięstwa po słynnym The Shoot – to już koszykówka i Michael Jordan w 1989 roku przeciwko Cleveland Cavaliers.

A jak jest teraz? Inaczej, nie zajawka, nie to co robisz, a moda, dyktuje to, co widzimy na ulicach. Kupujesz popularną markę, bo włożył ją na siebie gość X i Y. Wszystko, co teraz się dzieje, wynika z nakładów finansowych wsadzonych w garderobę. Wiesz, że w naszych czasach nosząc koszulkę Thrashera i nie jeżdżąc na desce, Twoje zęby szybko znalazłyby miejsce na półce u dentysty? Na boisku do koszykówki Twój piękny strój kompletnie Cię nie ratował, ratowało Cię to, czy UMIESZ grać. Jak nie, zjadaliśmy Cię jak smaczną czekoladkę, a jedyne czego najadałeś się Ty, nazywało się wstyd, bo ta sama laska, z koleżankami śmiała się z Twojej porażki. Musiałeś być gotowy, bo nikt nie wybaczał. Gdy mnie pierwszy raz wzięto do składu ze starszymi, prawie pobiłem się z 5 lat starszym od siebie gościem. Jak szedłeś na imprezę, mogłeś natomiast być największym cwaniakiem, najlepiej ubranym, ale to ten typ, który umiał tańczyć, był królem płci pięknej.

Wiele osób twierdzi nawet, że spora rzesza młodych ludzi nie ubiera się ze stylem, własną koncepcją, ale przebiera się. Ja spotykam się z kumplami, którzy pracują zawodowo, mają więcej niż 25 lat, każdy z nas znudzony jest rozmową o nowym ciuszku, ale o tym, co miało miejsce, że ten ciuszek powstał, już nie. Wchodzimy z dyskusją na sport, śmiganie po ulicach różnych miast, rozmawiamy o materiałach, przydatności, użyteczności. Wolimy przeżywać, tworzyć, nauczyć się tego wszystkiego, tak jak uczyliśmy się nosić Jordany, bo nosił je nasz idol i chcieliśmy być tacy jak on, chcieliśmy robić karierę w baskecie, chcieliśmy być, przez to co robimy, a nie być, bo imitujemy kogoś innego.

Wiesz tylko gdzie jest problem? Mój mózg jest schizofreniczny i tak jak proszę, abyś Ty młody czytelniku, włożył nasze okulary, tak my też musimy włożyć Wasze. I wtedy widzimy – Ty masz to samo co my. Tylko, że masz innych idoli, masz inne rzeczy do zrobienia. Tak jak my szpanowaliśmy doskakiwaniem do obręczy mając 178 cm wzrostu, tak Ty szpanujesz 80 tysiącami obserwujących na Instagramie. Masz inny punkt odniesienia, ja dalej uważam, że u Ciebie to wynika z mody, dalej uważam, że mamy kompletnie inne korzenie, ale daleki jestem od tego, aby powiedzieć Ci, że robisz źle lub dobrze. Robisz, jak chcesz. Poza tym w książce Bunt Mas, autor pisze o tym, że każde pokolenie nostalgicznie podchodzi do swoich lat młodości i twierdzi, że były one lepsze.

Ty na pewno będziesz wspominać swoje z radością, jak ja swoje. Ale powiem Ci jedno – żałuję, że w niektórych sprawach nie posłuchałem choćby w 30% tego, co mówili mi moi starsi koledzy. Byłbym w tym momencie dużo mądrzejszy.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *