W kicksowym świecie w polsce nie ma nic głupszego niż unboxing, który pokazywany jest na wideo. I bardo znaczące jest fakt – W POLSCE.

Oczywiście ma też znaczenie to, jaki produkt pokazujemy. Ale nie przeskakując za daleko, zacznę od samego początku. Oglądam unboxingi, szczególnie lubię te, które prezentuje na swoim kanale na YouTube Jacques Slade. Są naprawdę bardzo fajne, rzeczowe, a gościa słucha się przyjemnie. Nie ma w nich yyy, eee, uuu. Jacques jest zabawny, ma flow i umie mówić, nawet jak mówi o niczym, to da się tego słuchać. Jest więcej jutuberów, którzy są po prostu bardzo ok, których da się oglądać, słuchać i spoglądać na produkt, który mają.

Unboxing to jednak bardzo, bardzo specyficzny element świata kicksów i sneakergłów. W założeniu ma w pewien sposób pokazać co my tam ostatnio kupiliśmy/dostaliśmy, ale generalnie ma zaprezentować produkt, aby publika mogła zobaczyć go i ocenić (dzięki blogerowi czy dziennikarzowi) przed tym, jak trafi on do sklepów – produkt, nie dziennikarz czy bloger.

Brak przełożenia Polski na rynek globalny

No i tu rodzi się problem. Polskie oddziały marek nie mają wystarczającej siły przebicia, aby zagwarantować produkt wcześniej. W naszym kraju nikt praktycznie nie dostaje produktów wcześniej, przed premierą (zdarzy się to raz na jakiś czas – czasem Nike wyśle mocny styl, na którego promocji mu zależy, tak jak było w przypadku Air Jordan XI Win Like 96, ostatnio Converse rozesłało Le Fleur do kilku osób, adidas zaopatrzył w Prophere).

A polscy jutuberzy kicksowi namiętnie napierdalają na YT bezwartościowe materiały o tym, że dostali buta, który od tygodnia wisi nie tylko na stronie marki, ale też dostępny jest absolutnie w każdym sklepie. Bo rozumiesz, w Polsce nikt nie ma takiej siły, aby dostać kolaborację Jordan IV x Levi’s czy KAWS. NIKT.

I wątpliwe, aby ktokolwiek miał. Moi znajomi, King Of Trainers czy SneakerBob, takie produkty otrzymują namiętnie. Bo działają na większym rynku, rynku z większym potencjałem, odpowiednio UK i Niemcy.

Poważnie, bo po co Ci unboxing i mega infantylne opisanie buta w stylu – o fajny produkt – kiedy możesz wejść do sklepu i ocenić samodzielnie? Kilka marek namawiało mnie na unboxing, odmawiałem za każdym razem, bo to po prostu nie ma sensu. I nikt nie wmówi mi, że ma, bo niektórzy ludzie nie wiedzą o co chodzi z produktem. Gówno prawda, liczby oglądających unboxingi na polskim YT pokazują, że nikogo to nie obchodzi, bo skierowane jest do sneakerheadów. A ci, jak sama/sam wiesz, wiedzą często szybciej i lepiej, bo sprawdzą w sklepie. Normalny człowiek nie będzie tego oglądał, bo ma w dupie typa gadającego o wyciąganiu buta z pudełka.

Merytoryka? Wolne żarty

Poza tym, wspomniałem o tym delikatnie, ale powiem dosadnie. Te materiały są niemerytoryczne. Kompletnie. W rozmowach z brandami, często słyszę, pokaż taki, taki produkt … ale co, przecież on jest na rynku dostępny w każdym możliwym miejscu, możemy wykombinować coś kreatywnego, fajnego, ale nie – oto kurwa but, który znajdziesz w każdym sklepie, weź oglądaj ten materiał, aby nabić kliki.

Oczywiście sens ma unboxing limitów, bo to perełki. Sens ma pokazywanie czegoś na co polowaliśmy długo, ale za tym wszystkim czai się pewna historia, którą warto opowiedzieć. Historia – X wysłało mi Y, to historia tak gówniana, jak mało co.

Brak dostępu, taki, jak mają koledzy na zachodzie (oni serio mają buty kilka dni przed premierą) powoduje, że unboxing w Polsce jest bezwartościowy.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *