Jeśli nie wiesz kim jest Bobbito Garcia, to nie wychodź z bloga i tego tekstu, nie zamykaj okienka. Wyjmij słuchawki z uszu, zamknij drzwi w biurze, czy w pokoju, usiądź wygodnie i poznaj człowieka, którego musisz znać. Przynajmniej z internetu i opowieści. Ja miałem okazję poznać Go na żywo i do tej pory przeżywam to spotkanie.

Za chwilę dowiesz się czegoś, co zmieni Twoje życie. Dowiesz się o człowieku, który jest legendą, który nie tyle jest jej integralną częścią, co tworzył i dalej tworzy kulturę, w której żyjemy. Ba, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że on tą kulturą się stał.

Kool Bob Love, DJ Cucumber Slice, Bobbito The Barber. Poznaj Bobbito Garcię, którego miałem okazję poznać podczas Sole DXB w Dubaju i któremu prawie usiadłem na kolanach. Z wrażenia oczywiście.

Wiem, najbardziej interesuje Cię ta historia, w której 90 kilogramowa bestia z Polski, siada legendzie Nowego Jorku na kolanach przy asyście kilku wysoko postawionych osób z dość dużej międzynarodowej korporacji. Tę krótką historię opowiem więc na wstępie.

Wszystko było winą zupełnie nie wiadomo kogo, bo akurat na mnie musiało trafić, że Bobbito zmieniał położenie z wywiadu telewizyjnego, do wywiadu prasowego – posługując się nomenklaturą sprzed 10 lat. Żeby nie tracić czasu, najpierw dałem mu książkę Where’d you buy those? której mój kolega Bobbito jest autorem.

Dla kogo podpisać?

Rozumiesz? Powiedz przy moim imieniu wysiadają najlepsi, Garcia nie był wyjątkiem, więc aby ulżyć mu cierpień, postanowiłem nie literować, a zapisać wszystko w telefonie. Autograf, uśmiech, bo o książce Bobbito mówił pół wieczoru, a tu jakiś przygruby ciamciak z Polski wyciąga z plecaka tę przepiękną biblię. W momencie kiedy podpis legendy trafi do książki, rozpocząłem – aby nie tracić czasu i sił Bobbito – rozmowę.

W tym momencie wywiad telewizyjny zmieniał się w ten prasowy, czyli w prostych słowach skończyliśmy stać, zaczynaliśmy siedzieć. Podstawiono nam jedną pufę, w sumie na szybki rzut okiem dwumiejscową. Bobbito usiadł, a ja … razem z nim. Przytuliliśmy się do siebie, a w sumie ja do niego, jak to ziomeczki po kilku głębszych i wyglądało to tak komicznie, że nasi przyjaciele z Nike płakali ze śmiechu.

Jesteśmy tu wszyscy przyjaciółmi, lubimy się, nawet bardzo, ale masz tu swoją własną miejscówkę.

Zachowałem się profesjonalnie, nie przerwałem pytania, zignorowałem niekomfortową dla mnie sytuację, ale doskonale ją zapamiętałem. Wszystko odbyło się ze śmiechem, ale to ja jestem tym, który Bobbito usiadł prawie na kolanach. Było zabawnie.

Legendzie. 50-letniej legendzie. Dlaczego to piszę? Dlaczego Bobbito jest legendą? Za chwilę się dowiesz.

 

30+ lat temu w Nowym Jorku

Bobbito Garcia wywodzi się ze środowiska, które ukształtowało wielu zajawkowiczów sneakergry. Ale on wychowywał się w zupełnie innym miejscu niż my wszyscy. Wychowywał się w koszykarskiej metropolii, w koszykarskim centrum świata, w mieście, które jest basketową stolicą świata. Tak, piszę o Nowym Jorku.

violette_bobbito_001

Młody Garcia grał w koszykówkę, chodził na boiska, które my znamy z opowieści, które chcielibyśmy zobaczyć, na których chcielibyśmy zagrać. Bobbito wychowywał się w czasach, w których kształtowały się trendy i on brał w tym udział.

Wiesz, wszystko było zupełnie inne niż jest teraz. Teraz kupujesz buty przez internet, wiesz o premierach, wiesz o nowościach, z łatwością możesz znaleźć te wszystkie informacje. W moich czasach nie było takich możliwości, co więcej nie było nawet opcji dowiedzenia się kiedy jest premiera, bo takich po prostu nie było. Chodziliśmy do sklepów i kupowaliśmy buty. Ale nie braliśmy ich po to, aby chwalić się kumplom. My w tych butach graliśmy w kosza, to był dla nas priorytet.

Bobbito mówi o historii, o korzeniach, o tym wszystkim, o czym i ja tutaj często wspominam. Buty do koszykówki, były przeznaczone do koszykówki, to tam się wychowaliśmy. Na boisku. Na betonie, na zgiętym koszu. Nie było znaczenia, czy był to Nowy Jork, czy miasteczko w Polsce.

My w tych butach graliśmy!

Stary, my graliśmy w tych butach. Rozumiesz? Graliśmy. Bo do tego były. Ale musiałeś uważać, nie mogłeś brać nowych butów do parku i na boisko. Musiały być troch starsze, musiałeś kalkulować, bo inaczej … Albo nie, nie będę mówił.

Siedzę i słucham jak zaczarowany, a DJ, którym też jest Bobbito, nawija i strzela jak z karabinu. Nie chce kończyć, wszyscy wiedzą co będzie za chwilę i w końcu Garcia się otwiera.

Wychodziłeś z domu i nie wiedziałeś czy nie wrócisz do domu boso, bo buty były za młode. Rozumiesz? Mogli ci je po prostu sprzątnąć. Musiałeś wyglądać cool, bo jednak chciałeś. Ale nie chodząc po ulicy, tylko grając, pokazując to, co dla ciebie ważne, to że byłeś częścią jakiegoś środowiska i z nim właśnie się utożsamiałeś. Wiesz, nie wiadomo też, czy idąc po buty nie wróciłbyś z niczym, nie dlatego, że nie było ich w sklepie, ale dlatego, że musiałeś zapłacić gotówką. No bo jak inaczej? Trzeba było sobie obrać odpowiednią drogę, zoptymalizować trasę, aby jak najszybciej wejść do sklepu i następnie wrócić do domu.

asp_5405

Muzyka i grube nazwiska

Bobbito Garcia grał w koszykówkę, był nawet niezły, ale nie na tyle dobry, aby grać zawodowo. Uczęszczał do Lower Merion High School, tej samej szkoły średniej, do której później chodził Kobe Bryant. Kool Bob Love, bo to jeden z jego pseudonimów, zajął się zupełnie innymi rzeczami. Był stażystą w małym wydawnictwie muzycznym zwanym Def Jam Records, a w latach 1990-1998 był współprowadzącym The Stretch Armstrong and Bobbito Show, programu muzycznego, który puszczał freestyle takich artystów (wtedy jeszcze bez kontraktów) jak Nas, Jay-Z, BIg Pun, Busta Rhymes, DMX, Wu-Tang Clan, Fugees, Talib Kweli, Big L czy Notorius.

paula-1

Gość był tam, gdzie kultura się tworzyła, pracował i współpracował z późniejszymi nazwiskami kultury, wokół której się obracamy, której częścią jest rap, ggrafitti, koszykówka i oczywiście buty.

Słyszałeś o Stretch?

Pewnie, że słyszałem, odpowiadam.

Będziemy grali tutaj, w Dubaju, zapraszam serdecznie!

Niestety, nie dałem rady, ale w tym momencie pisania tekstu, wracam do tych utworów, które tworzyły naszą kulturę w latach 90-tych i czuję, że jestem mentalnie tam gdzie powinienem być.

 

Film? Wracamy do koszykówki

Jeśli nie widziałeś Doin’ it in the park, musisz koniecznie zobaczyć ten film. Dzieło Bobbito Garcii i Kevina Couliau wręcz zniszczyło mi głowę. Panowie pokazali jak działa Nowy Jork. Byli na najsłynniejszych boiskach Nowego Jorku, pokazali całą historię boisk, pokazali wielkie postaci, nie tylko te, które potem trafiły do NBA, ale także tych, którzy dalej łoją skórę na asfaltach. Pokazali architektów gry.

DOIN’ IT IN THE PARK: PICK-UP BASKETBALL, NYC Official Theatrical Trailer 2013 from Doin’ It In The Park on Vimeo.

Doin’ it in the park to eksploracja kultury ulicznej w jej najpiękniejszej – przynajmniej dla mnie – formie. Na boisku, ze spoconymi kolesiami, z trash talkingiem, mocnym słowem, którego nie spotkasz w NBA i prawdziwymi do bólu ludźmi.

Poezja w najpiękniejszej formie, czystej, nieskażonej cenzurą, żywej i lojalnej.

The Soul of Silence from Doin’ It In The Park on Vimeo.

Pytam o Doin’, pytam o scenę w więzieniu, która była dla mnie masakrą, wspominam, że jest niesamowita i wręcz wybitna. Bobbito odpowiada.

Dziękuję, ale dlaczego?

Te kilka sekund pokazało mi jak ważna jest koszykówka w Nowym Jorku. Wiedziałem, że jest, ale nie wiedziałem, że aż tak, że zamazuje granice nawet w tak trudnym miejscu, w którym byliście.

Dzięki stary, staraliśmy się.

Skromnie, ale za chwilę dojdziemy do kolejnego filmu, filmu już dużo bardziej kicksowego niż ten koszykarski. Przejdźmy do …

Just For Kicks, ale nie tylko…

On nie jest mój. Wiesz o tym?

Wiem, ale miałeś swój spory udział w jego powstaniu, był tak ważny jak Doin’ it in the park?

I tak i nie, bo Doin’ it in the park to produkcja moja i Kevina, chciałem zawsze zrealizować, to było moje marzenie. Just for kicks to był projekt, w którym wziąłem udział, projekt, który bardzo dużo mi dał i wielkim zaszczytem było wziąć w nim udział.

Dokument o kicksach, hip-hopie przedstawiał m.in Fabolousa, DJ Clarka Kenta czy Reakwona z Wu-Tang Clan. Kultura kwitnie, pokazuje coraz to nowe oblicza, a wszędzie jest Bobbito. To koszykówka, to muzyka, to film, to duże, głośne nazwiska.

349just_for_kicks

To nie wszystkie produkcje wideo, a w zasadzie o butach, które masz w życiorysie – mówię.

Przyjechałeś przygotowany. Podoba mi się to! Tak, był jeszcze jeden, w sumie nie dokument, a ich seria, pamiętasz?

No pewnie, It’s the shoes! Kto tam był największym zajawkowiczem?

O stary, nie wiem, oni wszyscy mają dobrą korbę na tym punkcie. Szkoda, że nagraliśmy tylko dwa sezony dla ESPN i potem jakoś projekt umarł, bo wyglądał naprawdę spoko jak na tamte lata.

A Czy Bobbito ma korbę?

Nie. Dla mnie buty, to narzędzie, lubię je, ale tak jak mówiłem, ja w nich gram. Nie zbieram, to nie dla mnie. Nie wiem ile mam par, ale to nie o to chodzi. Jeśli chcesz spytać o ulubione, albo ulubiony moment, to pamiętam jak robiliśmy Basketball without boarders w Afryce i kiedyś przywieźliśmy tam sporo butów. Po kilku latach wróciłem do Afryki, do tego samego miejsca i jeden z chłopaków grających w kosza miał ciągle te buty, które mu daliśmy. Zapamiętałem to do dzisiaj, uświadomiło mi to wiele rzeczy.

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Koniec? Nie!

Nie umiem zakończyć tej opowieści, tak samo jak nie umiałem po prostu wyjść i przestać słuchać tego, co do powiedzenia ma Bobbito Garcia. I wiem jak wielu tematów nie poruszył on sam, wiem jak wielu tematów nie poruszyło wielu z rozmawiających z nim indywidualnie. Bo Bobbito Garcia to także głos i komentator gry komputerowej NBA Street Vol. 2, NBA Street V3, NBA Street Showdown. Jest MC w NBA 2K8, 2K9, 2K10. Napisał wspomnianą już książkę oraz wstęp do Out of the box.

Influencer pierwszej wody, jego zdanie jest niezwykle istotne, jego zdanie się liczy i to poważnie i to na dużej scenie.

Jest DJ’em. Ma swój własny turniej koszykarski, w 2015 roku pojawił się film Stretch and Bobbito, radio that changed live. W grudniu na Netflix pojawi się nowy film Bobbito, opowiadający o jego życiu. W 2007 roku współpracował z Nike przy wydaniu limitowanej edycji Nike Air Force 1, do których dobierał kolorystyki, materiały. Rok wcześniej … zresztą, ta lista może się poważnie dłużyć.

Wiesz jak zakończę? Nie wiem czy spotkanie z Bobbito Garcią w Nike Box w Dubaju, nie było dla mnie istotniejsze niż to ze Scottie Pippenem. Niech to powie Ci ile on znaczy.

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

4 komentarzeDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *