Żart. Taki mało śmieszny i generalnie trochę tragiczny żart.

Pure Money leżą w sklepach, leżą w Nike. Po prostu. I są tu dwie strony medalu.

Nike zabiło resell. Każdy, kto był i jest fanem tego buta, mógł go kupić bez żadnego problemu. Wejść do sklepu stacjonarnego w swoim mieście, wyjść z Pure Money. Wejść na stronę ulubionego sklepu internetowego kupić i być zadowolonym, że już za chwilę do drzwi zapuka kurier. To samo tyczy się sklepu Nike, gdzie jeszcze dziś, pisząc ten tekst w niedzielę, możesz kupić Pure Money w pełnej rozmiarówce.

Dzięki temu, każdy zajarany modelem Jordan IV w sobotę był osobą niezwykle szczęśliwą. Każdy zajarany Jordan IV Pure Money i ich kolorystyką, tym co oznaczają, także jest niezwykle szczęśliwy. I szanuję to, szanuję to, że ludzie, którzy prawdziwie chcieli buta tego nabyć, nie muszą płacić więcej, bo jeden z drugim podstawił pod sklep kolejkę.

I między bajki włóż te durne opinie w internecie, że but jest słabo wykonany. Nie, nie jest. Brakuje im co prawda może trochę do bardzo, bardzo dobrych czwórek Oreo, ale na pewno nie stoją w jednym szeregu z Jordan IV Motorsport, co już kilka razy słyszałem. Bzdura.

Ale i tak jestem … chciałem napisać wściekły, ale to nie złość, to irytacja, to uczucie jeszcze gorsze. To takie uczucie, jak rozmiar C, a potem okazuje się, że rozmawialiśmy o A. I to takim słabym A. Pure Money LEŻĄ. Nie było tak, że można je było kupić, ale jednak ilości były ograniczone. One dalej są – co podkreśliłem już kilka razy. Niektórzy powiedzą wręcz, że kolorystyka ta i kultowy model stał się zwykłym GR. Powiedzą, że Nike zabiło nie tylko resell, pokazując środkowy palec tym butowym karierowiczom, ale także nieco zabiło legendę tego znakomitego, podziwianego przez nas na zdjęciach buta.

Możliwe, że trochę tak jest, bo 2006 rok w sobotę, trzynastego maja 2017 roku, poszedł w zapomnienie. Ale wiesz co? Pieprzyć to, to dalej dobry but! I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Ah, o irytacji mej miało być. Mam z tym wydaniem tylko jeden pierdolony problem. Musiałem sobie przekląć, aby podkreślić jak mocno chciałem, aby było inaczej. Chciałem, nie zdając sobie sprawy z tego w stu procentach do momentu kiedy to nie wziąłem buta do ręki. Dwa detale powinny w Pure Money być wykonane inaczej. Całkowicie inaczej. Te plastikowe eyeletsy, czyli dziurki przez które przechodzą sznurówki, pomalowane w Pure Money na srebrno, powinny być wykonane z metalu. Serio. Ładnego, błyszczącego, srebrnego metalu. Podobnie zresztą jak aglety.

Te dwie małe zmiany z całą pewnością dodałyby Pure Money niezwykle potrzebnego im błysku. Ba, te dwie małe zmiany to krok w stronę głośnego rzucenia – to najlepsza premiera Jordan Retro w tym roku. Koszt? Tak, pewnie produkcja byłaby droższa, ale o ile? Ja byłbym w stanie zapłacić 50 PLN więcej za Pure Money z takimi detalami. A Ty?

Prawda jest jednak taka, że pomimo ilości, pomimo detali, które przeszkadzają np. mi, pomimo tego, że but dalej wisi, to dalej dobre obuwie, dalej fajny Jordan, pasujący do wielu ciuszków ze względu na swój uniwersalny kolor. Więc o czym tu myśleć?

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *