Jak dobrać buty do biegania?

To raczej proste, wystarczy udać się na spotkanie z wujkiem Google, wyszukać jeden z tysiąca artykułów, które już o tym wspomniały, albo ewentualnie wybrać się na spacer do najbliższego sklepu biegowego – tych w ostatnim czasie jest sporo, więc znalezienie nie powinno być trudne. Tam eksperci zaczną mówić o pronacji, nadpronacji, sprawdzą jak stawiacie stopy i zgodnie z tym schematem dobiorą i polecą Wam buty. Dodadzą czasami coś o amortyzacji, lekkości, typie treningu biegowego. Proste i zostało powiedziane setki, jak nie tysiące razy.

A mi po głowie ciągle chodził temat zupełnie innego rodzaju ćwiczeń. Ćwiczeń, które stały się równie popularne jak bieganie – chodzi o szeroko pojęty fitness, który na potrzeby męskości tego tekstu nazwiemy treningiem siłowym. Miałem na nogach kilka butów biegowych i paradoksalnie moje kości i stawy potrzebują dobrej amortyzacji, aczkolwiek lepiej czuję się biegając w Boostach, Free niż w lepiej amortyzującym Air Max 2014 czy 2015. Ale co, jeśli chcę iść na siłownię? Jaki but dobrać? Zastanawiam się nad tym, czy buty na siłkę powinny być takie same jak te do biegania? A to przecież widzimy bardzo często. W tym momencie robię sobie małą przerwę i bardzo kulturalnie proszę o wyłączenie myślenia z cyklu – kogo stać na tyle butów, żeby mieć osobne do biegania, osobne na siłownię, osobne do koszykówki, osobne do pływania (hmm, chyba o krok za daleko?). To jest blog o butach, może tekst trafi do niebiegających, a szukających sensownego obuwia treningowego, o którym w zasadzie nigdy nie pisaliśmy.

Wracając do meritum. Jako, że fajnie jest wiedzieć nieco więcej niż tylko to, że na rynku jest kilkadziesiąt modeli obuwia do wspomnianego treningu siłowego, wykorzystuję moje znajomości i idę do Michała ze Studioelektrownia.pl. I nie będziemy rozmawiali o technologiach w bucie, a raczej o tych dwóch kończynach, na które buty zakładamy. Dla mnie to była szybka, ale rozsądna i konkretna lekcja, którą streszczam, abyście znali te 2-3 podstawowe zasady.

Na co zwrócić uwagę przy doborze butów do treningu siłowego? Czy mogą być takie same jak te do biegania? Jaki wpływ ma waga i amortyzacja?

Partnerem tekstu jest Studioelektrownia.pl (merytoryka, która była mi niezbędna, bo z ciężarów w życiu to widziałem dwa w telewizji i podnosiłem raz szklankę). Enjoy!

Na co należy zwrócić uwagę przy doborze butów do treningu siłowego? 

To nie będzie szczegółowy poradnik dla tych, którzy siedzą mocno w treningu, a raczej wskazówki dla tych, którzy są na początku swojej drogi. Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że buty do treningu siłowego różnią się od tych do biegania choćby profilem podeszwy. Oddaję głos Michałowi, trenerowi personalnemu w Studioelektrownia.pl, facetowi, który nie tylko wyjaśnił mi jak poprawnie robić przysiad, ale przede wszystkim jako jedyny na świecie był w stanie powiedzieć skutecznie mi dlaczego nie powinienem jeść słodyczy. A potem wspólnie ze mną zjeść ciastko, a następnie zrobić trening, po którym nie mogłem ruszyć się kilka dni. Taki z niego kochany gość.

Przede wszystkim w odróżnieniu od butów biegowych, w butach do treningu siłowego im mniejsza amortyzacja i większa stabilizacja stawu skokowego tym lepiej. W większości ćwiczeń wielostawowych takich jak przysiady, wykroki, zarzuty wykonujemy z ciężarem ciała przeniesionym na pięty. Stąd też buty do biegania raczej średnio sprawdzają się na siłowni. Jeśli chodzi o wagę buta, to ta może być większa i zazwyczaj jest, a wynika to z konstrukcji i wzmocnień stawu skokowego, które są niezbędne przy podnoszeniu dużych ciężarów. Wiele osób do treningu siłowego dodaje trochę elementów dynamicznych, ale obecne obuwie jest projektowane w taki sposób, by sprostać i tym wymaganiom – tłumaczy Michał.

A jak wygląda sprawa z wygodą czy wyglądem? Cytując klasyka – róbta co chceta. Przecież to Wam ma się podobać lub nie.

Warto też dodać, że nie tylko buty są ważne, one pomagają w treningu, zapewniają bezpieczeństwo, ale do samych ćwiczeń warto mieć rozsądne podejście, szanując własne ciało – dodaje mój trener.

Jaka jest konkluzja tego tekstu? Da się biegać w butach treningowych, co raz testowałem w przypadku Nike Zoom Hypercross TR. Da się też trenować w butach biegowych, co robi wiele osób, które widzę na siłowni przez szybę (bo przecież nie chodzę). Łatwiej jest wykorzystać na pewno te drugie wszechstronniej niż pierwsze, ale ja i tak optuję przy tym, aby mieć osobne buty do jednego i drugiego. Ostatnio nawet odkopałem swoje Nike Free 5.0 TR Lab, które spisywały się podczas przysiadów wręcz cudownie. W porównaniu do Nike Lunar Flytknit 1, była to różnica dość potężna. But pracował ze mną, pomagał, było mi po prostu wygodniej i mam wrażenie, że bardzo duże znaczenie miał tu system Flywire. Zaskoczeniem było jednak to, że teoretycznie dość twarde cholewki, podczas dynamicznych ruchów były pomocne i utrzymywały stopę w odpowiedniej pozycji, ale w żaden sposób nie były jakkolwiek niewygodne.

A co można kupić do treningu? Np. Nike Zoom HyperCross TR2, Nike Free Trainer 1.0, adidas adipure Primo, Reebok Crossfit Lifter 2.0 czy Under Armour Speedform Trainer. Zdjęcia w galerii.