7,5 kilogramów w dól się pogłębiło. Jestem blisko 9 do tyłu. Czas, który spędziłem aby osiągnąć ten malutki sukces, jest dłuższy niż przypuszczasz, ale mnie wolne tempo w tym przypadku akurat cieszy.

Nie raz, nie dwa gubiłem już wagę, ale zwykle tak szybko jak ją straciłem, tak szybko odzyskiwałem zgubione kilogramy. Dlaczego? Bo brakowało mi podstaw, nie utrwalałem tego, co zrobiłem. A człowieczy organizm to takie dziwne stworzonko, które jak zrzucisz kilogram, to musi przestawić się na myślenie, że tego kilograma mu tak naprawdę nie brakuje. Tłumaczę sobie to jak pamięć mięśniową. Jak pierwszy raz wsiadasz do samochodu, przeraża Cię liczba czynności, które trzeba wykonać, lusterko, biegi, sprzęgło, hamulec. Wszystko praktycznie w jednym momencie. Po jakimś czasie, robisz to odruchowo pamięć mięśniowa. Koszykarze NBA nie myślą jak rzucają, jak ułożyć ręce, nogi, palce. Nie mają na to czasu, są wyćwiczenia, pamięć mięśniowa działa.

Teraz chudnę wolniej niż zakładana, standardowa wartość, ale wydaje mi się, że chudnę lepiej dla mnie samego. Postanowiłem zmienić nawyki żywieniowe, postanowiłem wyciąć ze swojej diety niektóre składniki w dalszym ciągu nie jem kompletnie słodyczy i tej zasady nie łamię. Ale nie zawsze udaje się dopiąć wszystkiego i zdarza mi się zjeść hamburgera, ziemniaki, pizzę, etc. Wyjazd do Lizbony (i tydzień przed nim) był lekkim rozbiciem żywieniowym (nie, słodyczy nie jadłem), ale mój organizm, przyzwyczajony do pewnej wagi, zrobił swoje. Nieco przybrał, ale po 3-4 dniach od powrotu, waga wróciła do tego miejsca, w którym była wcześniej. Po świętach jest nieco gorzej, ale już nad tym pracuję. 😉

Problem jest jeden mam wrażenie, że ciągle nie zmienił się mój nawyk żywieniowy, ciągle wolę zjeść na śniadanie jajecznicę i bułkę, niż jakiś jogurt z owocami. Mam ten problem, który dotyka nas wszystkich, łatwiej jest zjeść coś syfiastego, niż zdrowego. Ale trudno i powoli.

Bo założyłem sobie pewne rzeczy, realne cele i ich realizację. Nie śpieszę się i nie flexuję mięśniami na Instagramie

Zmień coś tu i teraz, nie czekaj na okazję

Nie lubię postanowień noworocznych … bo postanowienia noworoczne to taki banał. Postanawiam zrobić coś tu i teraz. Nie ma znaczenia jaki jest dzień w roku, miesiącu, czy tygodniu. Nigdy nie byłem zwolennikiem założeń typu – od tego roku będę jadł suszone śliwki i śpiewał z ptakami. Niech ten rok się tylko zacznie … co z tego, że jest 4 luty i masz 10 miesięcy na poprawienie czegoś tu i teraz.

I poważnie, ja wiem jak to brzmi, ale to jest rozwiązanie, które działa. Nie znam zbyt wielu osób, które założyły sobie, że od X czy Y będą szły do przodu i faktycznie tak zrobiły.

Nie pierwszy i nie ostatni raz zobaczymy na początku stycznia na bieżniach i rowerkach na siłowni styczniowych biegaczy, styczniowe postanowienie i wytrwałość … na dwa tygodnie. Przez te 14 dni siłownie będą przepełnione, a potem ponownie w szatniach zobaczymy te same buźki. Oczywiście, jeśli dla kogoś to motywator, to super. Niech nim będzie cokolwiek, ale wytrwaj w tym.

Rozumiesz? Nie? No to wprost nienawidzę prokrastynacji. Nienawidzę odkładać czegoś na później, bo zawsze znajdzie się wymówka na odłożenie tego o kolejną godzinę, kolejny dzień, tydzień. I tak, jeśli chcesz zadać mi pytanie, to też odkładam, też mam takie obszary w swoim życiu, które czekają. Dwa mogę poprawić od dzisiaj, już, dziś. Wieczorem i jutro ponownie zrobić to samo. Oczywiście są rzeczy, które należy zaplanować, są w życiu priorytety, ale mówienie od przyszłego tygodnia ćwiczę, to jak mówienie w przyszłym tygodniu wygram w totolotka. 

Nie możesz teraz, bo święta? Bo siłownie zamknięte, bo jedziesz do domu i nie ma jak? No błagam, WYMÓWKI. Zrób 20 pompek dziennie, 20 przysiadów i 20 brzuszków. Potrzebujesz do tego siebie. Chcesz poćwiczyć biceps? Masz ekspander, który zajmuje miejsca tyle co większy tablet.

No i dwa słowa o wytrwałości

Brak Ci po prostu wytrwałości i ciągłości, a to najlepszy sposób na poprawienie czegokolwiek w swoim życiu. Wiem co mówię, bo ta wytrwałość to codzienna walka, wiem, że masz szkołę, pracę, dziecko, rodzinę. Musisz walczyć o czas, chwilę wytchnienia, a tu trzeba zrobić trening.

Robiłem kiedyś P90X, były święta, tak jak teraz. Nie ma znaczenia, 24, 25 czy  26 grudnia, trening sam się nie zrobi. 1 stycznia? Trzeba iść pobiegać, bo wtedy wypada dzień treningu. Po prostu. Wiadomo, że każdy czasem potrzebuje odpoczynku, odcięcia się od codzienności, monotonii i mentalnego przewietrzenia.

I co wtedy? Znalazłem fajne rozwiązania, kiedyś wspominałem o ekspanderach, które są super sprawą w podróży, ale też rolki do masażu.

Te dają niezwykłą ulgę, stosuję sam na styrane mięśnie, a tak jak potrzebny jest mi (i pewnie Tobie) trening siłowy, wytrzymałościowy, tak i dobrze czasem zrobić coś co nas rozluźni. Trust me, mam problemy z kręgosłupem, pospinanymi mięśniami etc.

To, tak jak na początku wpisu wspomniałem, nawyki, przyzwyczajenie, pamięć mięśniowa, organizm tak jak do jedzenia, przystosuje się do tego, że treningiem (szczególnie jak pracujesz umysłowo) dostarczasz mu endorfin. Będzie chciał, będzie mu brakowało. Oczywiście, tak jak ja, będziesz miał i miała potknięcia, będziesz myśleć o tym, aby odpuścić. Ale dlaczego, w imię czego? Mój trener mówi jak już przyszedłeś, to zrób ten trening, nie bądź jęczącą pindą.(Ok, mówi ostrzej, ale nie wypada ;)).

Ale zdradzę Ci też tajemnicę

To nie jest tak, że jestem jakimś macho, wielkim nie wiadomo kim i mówię Ci jak robię, bo jestem twardy, wspaniały, waleczny i białogłowe sikają za mną gdy tylko się pojawiam. O nie, to co czytasz powyżej, tak jak dla wielu osób, tak i dla mnie, jest problemem, z którym staram się radzić sobie każdego dnia, walczę ze swoimi demonami, bo lepiej, łatwiej poleżeć na kanapie, łatwiej jest nie robić, niż robić. Walczę, aby nie zjeść ciastka i czekolady. Wiem jak ciężko jest pogodzić ćwiczenia, dobre jedzenie, pracę i życie prywatne. Tym, którzy mają dzieci jest jeszcze ciężej. Jak ja sobie z tym radzę? Krok po kroku, tak jakbym jadł słonia – po kawałku.

A i kiedyś zrobię sobie takie zdjęcie jak Jonah Hill.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *