Nie umiem żyć bez kawy. Jej smaku, zapachu i porannego rytuału jej picia. Oto krótka historia tego, jak nauczono mnie pić kawę.
Zawsze przed bieganiem, treningiem EMS, wyjściem na siłownię, strzelam szybkie espresso. Nie ma innego wyjścia, używam go zamiast wszystkich tych energetycznych, chemicznych tabletek, czy innych napalmów.

Tak, kiedyś stymulowałem się i tabsami, jakimiś niby ziołowymi, ale kompletnie odstawiłem ten pomysł. Piłem też olbrzymie ilości różnego rodzaju energetyków. To też poszło do lamusa, bo ręce trzęsły mi się po kolejnych dawkach jakbym miał padaczkę.
Kawa. To jest rozwiązanie. A jeszcze kilka lat temu całkowicie jej nie dotykałem. No ok, było kilka sytuacji, w których faktycznie strzeliłem małą czarną. A raczej malutką czarną z olbrzymią białą, inna działała na mnie jak benzyna wrzucona w ognisko. Latte, to byłem w stanie znieść, bo z kawy jakieś 8-10 lat temu, podobał mi się zapach … i kultura picia, olbrzymia liczba kawiarni, wiesz, ten moment kiedy powstawały kolejne lokale typu Costa Coffee, a szczególnie Starbucks, który przecież może nazywać się tym, który budował kawiarniany klimat w Polsce (taa, trochę przesadzam, ale wiesz dokładnie o co mi chodzi).

Piłem latte, ale potem spotkałem na swojej drodze człowieka, który powiedział – nauczę cię. I nauczył. Najpierw piliśmy kawę z ekspresów, które ciężko nazwać jakkolwiek profesjonalnymi i takimi, które podają świetną kawę. Była przyzwoita, ale Piotr powtarzał, że zrozumiem, kiedy w końcu posmakuję tej prawdziwej kawy, takiej jak powinienem.

A różnice są olbrzymie. Z perspektywy czasu mogę porównać picie kawy i sposoby jej przyrządzania do tego jak robi się whisky, jak różne sposoby finishu whisky nadają jej smak. Wtedy jednak nie wiedziałem, aż nagle Piotr podmienił w pracy ekspres do kawy na taki, jaki miał dać mi tę prawdziwą lekcję.

I dał.

A Ty nie masz pojęcia jak ja się wtedy opierałem. To było coś na zasadzie braku chęci wyjścia ze swojej strefy komfortu. Nie chcesz się poddać, bo Twoja głowa twierdzi, że to coś czego nie lubisz, przecież już kiedyś sprawdzałeś (lub sprawdzałaś) i nie. Po prostu nie. Nie wiesz jeszcze tego, że nie robiłeś tego dobrze i z odpowiednim podmiotem.

A ta różnica pomiędzy piciem kawy, a piciem KAWY, było jak różnica pomiędzy piciem whisky i Macallana. Trust me, przeszedłem obie drogi.
Piotr, dyrektor zarządzający w firmie, w której pracowałem, powiedział, że mam nie robić sobie kawy sam. Zakazał tego, bo miał kawę robić mi sam. Trwało to tydzień, rozpoczął od delikatnego wzmacniania mojego latte, przechodząc do czarnego jak smoła, pięknie pachnącego espresso.
Oczywiście opierałem się jak głupi, ale przez kilka dni na moim biurku gościła właśnie taka kawa. Złamałem się … i to był ostatni z kroków. Wpadłem, a Piotr powiedział tylko, tak dobitne – a nie mówiłem.

Poważnie – i ponownie – to jak z whisky. Wiele osób twierdzi, że piło dobrą whisky, ale znaczna większość z nich kompletnie nie rozumie tego trunku. I tak jak w tworzeniu whisky liczy się wiele elementów, tak w przyrządzaniu kawy, istotne jest to, jakimi ziarnami się posługujemy, a także jaki ekspres – mówiąc kolokwialnie – robi nam dobrze. Nie będę wymieniał wszystkich rodzajów ziaren, ale ekspresy, z których możesz wybrać to przelewowy, kapsułkowy, kolbowy i automatyczny. Szczerze, gdybym miał wybierać obecnie, to pewnie z racji tego, że jestem gadżeciarzem, wybrałbym jakiś streowany telefonem, dodatkowo z automatycznym spieniaczem do mleka, bo obok espresso uwielbiam cappuccino. Wybrałbym np. model PrimaDonna od Delonghi, który genialnie zrobi za mnie robotę – tak, jestem leniuszkiem. Dlaczego automat? Bo jest z nim najmniej roboty, choć nie ukrywam, że sam młynek do kawy w domu i jej samodzielne mielenie, to też bardzo fajny element rytuału picia kawy. Przy takim wyborze decydujemy się z automatu na ekspres kolbowy. Ewentualny budżetowy temat jeśli chodzi o ekspresy automatyczne, to Delonghi Magnifica, który kupimy do 1500 złotych – kupiłem rodzicom, są bardzo zadowoleni.

Generalnie porady dotyczące tego, jak dobrać ekspres świetnie opisał Wprost (Jak wybrać dobry ekspres ciśnieniowy: 7 przydatnych funkcji ekspresu) i Rzepa (Kupujesz ekspres do kawy? Kluczowe wskazówki jaki ekspres kupić) Zachęcam więc do sprawdzenia tych artykułów.

Ja powiem jedno, kawa zamiast energetyka. Trust me, mniej chemii, więcej przyjemności, sporo zabawy w odkrywaniu smaków. No i fajnie działają przed treningiem 😀

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *