Bo mi się nudzi, bo miałem ochotę i generalnie uważam, że warto porozmawiać, ale nie przywiązuj się – masz prawo, a nawet obowiązek mieć swoje zdanie, którego ja jestem ciekawy – jak zawsze zresztą.

Odpowiedzi na pytanie z tytułu tej notki można udzielić bardzo krótko i zakończyć temat. Ale na pewno spodziewasz się czegoś więcej niż krótkiego tak lub nie. Dlatego też odpowiem Ci w dłuższej formie, formie, która przedstawi Ci mój punkt widzenia na zadane pytanie, przedstawi Ci także argumenty. Nie musisz się z nimi oczywiście zgadzać, możesz nawet tupać nogą i mówić, że jestem przygłupem, albo w ogóle kurwić na mnie w internetach i różne. Ba, powinieneś nawet, wyładuj swoją energię.

I uważaj, bo będę nieco niespójny i nieco chaotyczny. Bo taki mam właśnie nastrój podczas pisania tego tekstu. I tak naprawdę, cieszę się, że dokończyłem wpis chwilę przed premierą Frozen Yellow, bo zrobi to dodtkowy buzz.

Dlaczego? Bo w wiele osób to uderzy, traktują personalnie temat, jakbym obrażał im matkę – tak jak przy Supreme. Tak, Yeezy Boost 350 V2 to najbardziej przehajpowany but tego roku. Bez dwóch zdań. Nic nie stoi nawet blisko. Kolejki pod sklepami, chore ceny odsprzedaży.

I super, też wpadłem. Kupiłem w sumie 5 par tego buta i z każdej cieszę się tak samo. Z jednej to nawet ognisko było, stanęła w płomieniach i poszła z dymem. O tu.

 

 

 

Ale dobra. Do meritum. Yeezy Boost 350 V2 to najbardziej przehajpowany but tego roku. Tak, odległość pomiędzy Yeezy 350 V2, a kolejnym najbardziej przehajpowanym modelem to jak odległość od Ziemi do Plutona. A cała biała kolorystyka była po prostu … przeciętna. Osobiście podoba mi się, jak ktoś chodzi w tym bucie, ma go zniszczonego od normalnego użytkowania, ale wiele modeli było niszczonych trochę dla funu (nie ukrywam, też trochę go miałem, gdy Jacek palił buty w teledysku). W pewnym momencie w świecie kicksów nie było nic innego tylko Yeezy – spoko, nie mam z tym problemu ani odrobinę. I nagle temat ucichł. Nie ma nowych kolorystyk, więc emocje opadły, podniecenie jest zerowe, bo w zasadzie większość osób, które chciały posiadać Yeezy w swoich zbiorach, już je ma. Co do nowych CW, adidas tylko pokazuje nam kolejne, mające pojawić się już za chwilę. I fajnie, zrobił się na chwilę spokój, ale można odczytywać go też jak brak zainteresowania w momencie kiedy temat nie jest sztucznie stymulowany. Nie wiem, głośno myślę – moje od połowy lata leżą w szafie.

Do tego zestawienia w zasadzie można dołożyć Calabasas, które były … oceń to samodzielnie, bo ja bym napisał słabe.

Ale ciężko też być nieprzehajpowanym, kiedy jesteś na szczycie i pół internetu sika, aby nabyć produkt. I serio, to nie jest w żaden sposób pejoratywne. Pisałem o tym już rok temu i w sumie w tym momencie zastanawiam się, czy przypadkiem nie było to też w kontekście Yeezy. Wyjaśniam dlaczego tak jest – otóż, gdy wypuszczasz na rynek produkt kosztujący kupę kasy, to ludzie łatwo znajdą jego wady, albo przynajmniej będą chcieli, a do tego też znajdą substytut, tańszy zamiennik, coś praktycznego, dobrego, mniej komfortowego, mniej podniecającego, ale równie dobrego (niepotrzebne skreśl). Przykład? Fajnie jest jeździć BMW, ale Mazda 6 to przy wyposażeniu SkyActive również dobry samochód. No tylko jedziesz Mazdą, nie ma prestiżu, brakuje trochę wygody, ale jest o 150 tysięcy taniej.

 

Tak samo jest z Yeezy, to bardzo dobry but, but z ugruntowaną i mocną marką, której siła to nie tylko adidas, ale i, albo i przede wszystkim Kanye West. Wygląda on może dziwnie, jak poduszkowiec, wielu osobom się nie podoba. To takie BMW, które projektował Chris Bangle. Niby pluli wszyscy na kredensową bryłę, gdy Bangle projektował BMW, ale siódemkę narysowaną jego kreską, z miłą chęcią bym powoził. Tak jest też z Yeezy. Mają wielu krytyków, są przehjpowane jak cholera, ale …

… ale ja uwielbiam Yeezy Boost 350 V2. To informacja do tych, co myślą, że skoro coś lubisz, chodzisz w tym, posiadasz, to automatycznie uważasz, że produkt nie ma wad, albo jesteś hajpbestią, albo coś innego, czego sobie tu tylko nie wstawisz. Otóż moja droga i mój drogi, to że używam sprzętu Apple, nie znaczy, że nie znam jego wad i co więcej, że uważam Samsunga za sprzęt gówniany. Nie mam nic do Samsunga, wolę Apple ze względu na ekosystem i wygodę, którą mi daje. Przeszkadza mi jednak cena, a spytaj mojego zioma Filipa, ile kurw rzuciłem na gówniane rozwiązania Apple. To tak samo jak z Yeezy – uwielbiam tego buta za wygodę, którą mi oferuje.

Jeśli chcesz wprost – nie ma znaczenia, czy but jest przehajpowany, czy też nie. Nie ma znaczenia, czy podoba się kumplom i koleżankom, ma podobać się Tobie, masz czuć się w nim dobrze, masz czuć się w nim sobą, ma pasować do Ciebie i Twojego stylu.

Enjoy!

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *