Mnie osobiście ta cała sytuacja z marką Big Baller Brand zaczyna nieco bawić.

Dziś potestuję formę, której do tej pory nie praktykowałem, a to specjalnie dla tych, którzy nie mogą czytać, ale mogą słuchać. Dlatego we wpisie masz link do SoundCloud i możliwość przesłuchania tego materiału. Zaznaczam, że jest on nieco inny, dłuższy, ma więcej szczegółów niż wersja pisana i sporo więcej emocji. Zachęcam więc do sprawdzenia całości.

Lubię teorie spisku, a Big Baller Brand jest dla mnie polem do popisu na tej płaszczyźnie. Oto mało znana marka, ojca świetnego koszykarza, który za chwilę zagra w NBA. I to nie w byle jakim zespole, bo w Los Angeles Lakeres. Serio, jeśli śledzisz mojego bloga, wiesz kim jest Lonzo, a tym bardziej wiesz kim jest Lavar. Tatuś, jest medialną bestią, a rodzina Ball, trochę koszykarskimi Kardashianami - bo Lavar ma jeszcze dwóch synów. To porównanie nie umniejsza koszykarskim talentom rodziny, a w zasadzie synów. Tym talentom nie umniejsza też to, że Lavar wygaduje rzeczy niestworzone i tak mocne, że mówiły o tym media na całym świecie. Jakie? A no np. że pokonałby Michaela Jordana jeden na jednego, a że zrobiłby to samo z Charlesem Barkleyem, a to że jego syn jest już lepszy od Stepha Curry’ego. I wiele, wiele innych.

Nie ma co, jest bestią, bo w momencie kiedy trzeba było zaatakować, Lavar był w mediach. Wszyscy mówili o nim, jego synach, jego rodzinie, a nie o NBA samej w sobie, nie wspominając już koszykówki. Media wykorzystywały potencjał klikbajtowy Lavara, wykorzystywały moment, kiedy w sporcie działo się mniej, a NBA przygotowywała się na play-off. I jest to zrozumiałe, cyfry na końcu tego biznesu muszą się zgadzać.

Ale Big Baller Brand? Po pierwsze, Lavar stworzył markę, gdzie było kilka koszulek, kilka czapek, a następnie buty dla jego synów. I to pierwsza beka z całej tej sytuacji Wielkiej Piłki Marki. Rodzina Ball wypuściła informacje o modelu BBB ZO2 (brzmi to jak jakiś skrót robocika wydającego dźwięki zamiast słów z Gwiezdnych Wojen), sprzedawała go po 500 dolarów (sic!). Media szalały. Ale buta fizycznie nie było na rynku, był to PRE-ORDER.

Ten but kosztował ...

No i jakiś niespełna miesiąc temu okazało się, że butów nie będzie. To znaczy będą, ale inne. Rozumiesz, zamawiasz coś, a gość po pół roku mówi - sorewicz, zmieniamy koncepcję. I pokazali innego buta. Co Ci biedni ludzie, którzy obuwie zamówili, którym być może się ono nawet podobało, mają czuć? Mogą czuć się oszukani. Lonzo będzie miał buta nowego, innego niż wcześniej.

Nie wiem, czy Lavar Ball wie jak wygląda proces produkcyjny, może wie lepiej ode mnie, ale może też nie mieć pojęcia, dlatego ta marka, to wszystko, to trochę palcem po wodzie pisane.

Gdzieś tam w podobnym czasie swojego własnego buta dostał też LaMelo, czyli równie uzdolniony co Lonzo koszykarz. Wiadomo, cała sytuacja jest dziwna, bo Lavar chwali się, że LaMelo jest najmłodszym koszykarzem w historii, który ma własnego buta, ale zapomina o tym, że w ten sposób, ja sam mogę mieć linię butów.

A teraz spisek, a raczej jego teoria

Uważam, że za Big Baller Brand stoi większa marka. Ktoś pompuje balon, aby skorzystać na popularności Lonzo, a za chwilę Melo. Nie wiem czy to Under Armour, adidas czy Nike. Pasują mi dwa brandy z USA, Nike nawet bardziej niż UA.

Bo popatrz, LaMelo ma na Instagramie 2,7 miliona obserwujących, Lonzo 2,8 miliona obserwujących.

2,7 + 2,8 miliona

Lonzo i LaMelo to niezwykły potencjał komunikacyjny i marketingowy. Oni będą w przyszłości nośnikami - obecnie, bez ani jednego meczu w NBA Lonzo ma 2,8 miliona obserwujących na Instagramie, grając tylko w High School, LaMelo ma ich 2,7 miliona.

Dla porównania Kobe Bryant ma 7,6 miliona i na koncie 5 tytułów Mistrza NBA, wiele MVP i innych osiągnięć. Ci dwaj młodzieńcy nie mają NIC. Z wyjątkiem zrozumienia młodego pokolenia, komunikowania się z nim na rewelacyjnym poziomie, w naturalny sposób i zasięgi, które są już w tym momencie po prostu kosmosem i magnesem dla marek - globalnie. Bo to cały czas rośnie.

I myślisz, że Ty czy ja, w sytuacji, w której możesz wykorzystać zasoby i zbudować z tymi chłopcami coś fajnego, nie będziesz mieć tego w głowie? Może nie ma tu rozmowy o 100 milionach rocznie, czego chciał w pewnym momencie Lavar, ale gra jest na tym etapie - czysto też teoretycznym - warta świeczki. Bo ci chłopcy za chwilę będą idolami i nośnikami trendów.

A Ty, jak myślisz?

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj – http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki