Cześć czytelniczko. Cześć czytelniku. Oto chwila szczerości. No jakby na tym blogu nie było szczerze, prawda?

Ale konkretnie – nie masz wrażenia – bo ja mam – że ostatnie 2-3 miesiące, to mocne zwolnienie tempa w kicksowym świecie? I nawet jeśli się dzieje, to intensywność ostatnich kilku(nastu?) miesięcy, powoduje i daje poczucie, jakby od czerwca, było po prostu nudno.

Generalnie ja mam wrażenie, jakby szefowie firm, sklepów, blogów, nagle zdecydowali o szybkim ruchu i powiedzieli swoim pracownikom – ustawcie wszystkie publikacje, wpisów, premier produktów i spieprzajcie na plażę. Co zrobić? No nic, czas iść na plażę.

Ale w międzyczasie ustawiłem automat do opublikowania tego wpisu, wpisu o moich ulubionych akcesoriach. Akcesoriach, które bym kupił, albo już kupiłem, albo je lubię. Czy coś tam. Akcesoria poniżej to zarówno te, które są mi przydatne, jak i te, które po prostu stoją bez celu innego niż dostarczenie mi wizualnego zadowolenia i szczęścia z powodu posiadania.

Funko Pop

Nie wiesz tego, prawda? Lubię te figurki. Goście, którzy produkują Funko Pop mają ponad dwieście licencji. Oznacza to nic innego, jak możliwość robienia różnego rodzaju postaci na figurkach – od Marvel, DC Comics, przez Dr. Who, Harry Pottera, itd. Miazga. I są takie fajne.

Cleaner i protector do butów

Tarrago, Crep Protect – coś musisz mieć. Po prostu. Uważam, że Nano Protector jest najlepszym produktem tego typu na rynku, Cleaner od Tarrago i Crep stosuję zamiennie. Jeden usuwa lepiej plamy z jednego materiału, drugi z innego. To akcesorium, które jest must have, aby zadbać o swoje buty. Aha, no i z dwie fajne szczoteczki i szmatki.

 

 Pasek Off-White

Nie jara mnie sama marka. To znaczy, całkiem przyjemne są te rzeczy, ale dawno temu zrezygnowałem z chodzenia w paskach, kółkach, krzaczkach i uciapkanych bluzach czy koszulkach – no chyba, że upieprzyłem je sam jedzeniem. Nie krytykuję, podobają mi się ich wzory, ale nie są po prostu już dla mnie. Ale pasek? O tak, to jedyna rzecz z Off-White, którą bym kupił. Ten mnie cieszy i powoduje podniecenie. Dobrze, że ma 200 centymetrów, akurat ogarnie moją talię. Choć ostatnio lekko schudłem, to może z 5-10 centów z tych dwóch metrów zostanie.

Kindle

Nie wiem jak to zabrzmi, ale to najlepsza elektroniczna zabawka jaką widział świat. Jeśli kiedykolwiek będziesz zastanawiać się nad kupnem Kindle, po prostu zrezygnuj z wątpliwości i kup. Nawet najtańszą wersję – zadowolenie (o ile oczywiście czytasz książki) gwarantowane. I tak, też wolę wersje papierowe, ale w podróży, tramwaju, na lotnisku, gdziekolwiek – on po prostu jest lekki, zajmuje mało miejsca i mieści dużo książek. Możesz skonwertować notatki do PDF i wrzucić na to urządzenie, możesz wrzucić tam interesujące Cię akcesoria. Nie męczy oczu, jest poręczny i trzyma na baterii trzy tygodnie.

Casio G-Shock

Najlepszy z zegarków, wśród zegarków w bardzo, bardzo rozsądnych pieniądzach. Cały czas w mojej głowie siedzi Apple Watch, ale nie jestem do końca zwolennikiem smyczy na nadgarstku. Wystarczy, że mam jedną w kieszeni. Jeśli mam być szczery, bardzo szczery, to uważam, że każdy facet powinien posiadać dobry zegarek. Ale w moim słowniku dobry zegarek, to nie żaden wymysł marki modowej, etc. Zegarek to Omega, Tag Hauer, etc. O. A w związku z tym, że Omega nie jest najtańsza (khm), to ja zadowalam się G-Shockiem. Prosto, skutecznie i bezproblemowo. Od wielu miesięcy go nie noszę, ale dla mnie to akcesorium bardzo dobre.

Ray-Ban New Wayfarer

Siedem lat na moim nosie. Każde inne okualry obchodzę szerokim łukiem. Aha, ciągle mam tą samą parę.

Mujjo Leather Wallet Case

Nie umiem bez niego żyć. Jestem przeciwnikiem portfeli, od blisko dziesięciu lat noszę ze sobą card-holder. Najpierw Zegny, od pewnego czasu Herschela z ładną wyściółką. Ale po latach zrozumiałem, że drugie coś w kieszeni też przestało mi odpowiadać, więc wykonałem kolejny krok w stronę minimalizmu. Mujjo Leather Wallet Case ma z tyłu miejsce na kartę lub dokument. Niestety mieści tylko jedno – wkładając dwa, rozciąga się cholernie. Uwielbiam, mam przy sobie zawsze tylko telefon, którym płacę – tak, wiem, mógłbym używać BLIK, ale zajmuje mi to więcej czasu.

Apple Battery Pack

Drogie w cholerę, ale nie ma lepszych pleców z baterią do iPhone i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Przede wszystkim – jeśli nie masz świadomości, to już Ci tłumaczę – ta bateria działa w sposób inteligentny i podłączając ją do iPhone’a, odłącza baterię znajdującą się w telefonie. Czyli w prostych słowach, nie doładowuje jej, tylko korzysta z własnego zasilania. Dzięki temu telefon się nie grzeje – tadam! Proste, co? Wszystkie inne plecy do telefonów jakie miałem – te z baterią oczywiście – doładowywały baterię w telefonie, grzał się on wtedy jak patelnia przygotowywana pod jajka sadzone. Tutaj tego problemu nie ma. Aha, no używam jej w podróży, szkoda tylko, że nie ma miejsca na kartę.

Klawiatura do iPada

Nie wiem czy jest większy przeciwnik twierdzenia, że iPad spokojnie może zastępować komputer, niż ja. Wielokrotnie próbowałem używać tego sprzętu zamiast laptopa. Sorry, ze względu na ograniczenia iOS nie ma takiej opcji. Dopiero multitasking (khm, dwa okienka na tablecie jednocześnie) nieco mnie przekonały, ale tylko _NIECO_. Kolejny ruch przyniosła prezentacja iOS 11, gdzie zapowiedziano możliwość dostępu do plików. W iPhonie nie przeszkadza mi brak dostępu do plików (klasyczny zaznaczę), w iPadzie kiedy ten jest czytnikiem komiksów i urządzeniem do przeglądania internetu – również. Gdy iPad ma być realnym narzędziem pracy, staje się dla mnie tylko drewnianym pieńkiem, gdy nie mogę działa w bardziej klasyczny sposób. Nie leżało mi też, że w iPadzie Mini klawiatura była a-używalna. iPad Pro 12′ był za duży, Pro 9 cali był za mały, znowu czułem, że moje palce nie chcą pisać, bo mają za mało miejsca. W 10,5 rozmowa zaczyna być sensowna – testowałem i czekam na przesyłkę. Mam nadzieję, że w końcu przekonam się w 100 procentach.

Piny albo naklejki

Wiesz czemu? Jestem trochę małym dzieckiem i dlatego na mojej lodówce nie ma już miejsca na wklejenie czegokolwiek nowego. Poza tym czasem kupiłbym wszystko w sklepie, w którym akurat przebywam. Albo nie wiem na co się zdecydować, albo nie chcę wydawać zbyt dużo kasy, a chcę mieć jakąś pamiątkę. I wtedy idę w stronę naklejki albo pina. W Barcelonie w geekowskiej księgarni kupiłem piękne dwa piny z podobiznami Batmana i Black Panther. Z Nowego Jorku przywiozłem ładnego Kith x Nike z Supreme wyrwałem taki z napisem Don’t Be A Dick, a z Patty – Team Patta.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj – http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *