Ten slogan Nike – Just Do It – idealnie tu pasuje. Należy tylko dodać – zrób to… ale gdzie indziej.

Nike otrzymało pozew na 3 miliony dolarów, ze względu na zakłócanie porządku publicznego w Nowym Jorku. A dokładnie w sklepie NikeLab, który mieści się przy 21 Mercer St. Mieszkańcy ulicy, dokładnie spod 22 Mercer St. którzy złożyli pozew twierdzą, że sneakerheadzi terroryzują okolicę.

Top, tego jeszcze nie grali, ale jestem w stanie w to uwierzyć.

Wspomniane NikeLab organizuje najróżniejsze eventy, czasem nawet kilka razy w tygodniu, czasem (a jak wynika z zagranicznej prasy), a nawet często, nie mówią o tym do ostatniego momentu. Co zrozumiałe w naszym świecie. Pod sklepem, na wąskich ulicach, ustawiają się kolejki po buty. Te zbiorowiska, to jak napisane jest w pozwie do Manhattan Supreme Court, przeradzają się we wrzaski i przemoc.

Każdy event Nike to szwędający się po ulicy pijani ludzie sikający na ulicy, przepychający się i bijący, zażywający narkotyki, palący i drący się w niebogłosy – czytamy w pozwie. Dokument zawiera konkrety – 10 październik 2014, człowiek wyciągnął pistolet w kolejce, bo chciał wciąć się na jej początek. No jest grubo.

Podobno jest jakieś wideo z 29-ego kwietnia 2016 roku, gdzie widać bijących się ludzi, do tego przepychających barierki ochronne. Kolejka stała wtedy po Nike Air Max 98 x Supreme. Jak wspomniałem i jak wspominają pozywający w swoim dokumencie, o eventach wszyscy dowiadują się w ostatnim momencie, policja jest powiadamiana tak późno, że nie jest w stanie dobrze zaplanować tego, jak ogarnąć stojących pod sklepem.

Mieszkańcy chcą 3 milionów dolarów odszkodowania, a także domagają się, aby eventy, czyli w zasadzie premiery, zostały zakończone.

Tak na marginesie, 3 miliony dolarów odszkodowania w SoHo to pewnie drobniaki – czynsz za wynajem apartamentu przy 40 Mercer Street to 15,5 tysiąca dolarów.