Tak i nie .

W zasadzie wczoraj chwilę przed tym jak zobaczyłem kolejkę w Nowym Jorku miałem nieco inne wrażenie i za chwilę powiem Ci jakie. Zastanawiam się bardzo poważnie nad tym, czy Black Pigeon, osiągną duże ceny na rynku wtórnym. Kolejka poniżej, kolejka przy sklepie Staple w Nowym Jorku, przypomina tę, którą widziano w 2005 roku i pozwala sądzić, że resell ponownie będzie bardzo wysoki.

Ale … czy aby na pewno?

Pytanie jest bardzo proste – ile osób stoi w kolejce w Nowym Jorku i ile osób stojących w kolejce wirtualnej, będzie chciała wsadzić buty do swojej kolekcji, a ile przeznaczy je na odsprzedaż?

I to jest najważniejsze pytanie, jakie można zadać w tym momencie. Bo mam olbrzymie przeczucie, że sytuacja jest niezwykle prosta i znaczna większość będzie chciała na Black Pigeon po prostu zarobić. Nie sposób jest przewidzieć jakie będą ceny odsprzedaży, bo potrzebowalibyśmy kilku istotnych informacji.

Wiadomo, że but będzie limitowany, nie będzie to obuwie, które będzie wisiało na stronie Nike nawet kilkanaście minut po tym, jak trafi do sprzedaży. Nie mówiąc już o godzinach, czy dniach. Nie wiadomo jednak, jak wielki będzie to limit, jacy partnerzy (o ile w ogóle jacyś z wyjątkiem mega istotnych kont typu Staple) dostaną but. Może okazać się, że liczba Black Pigeon na rynku będzie bardzo niska, chętnych bardzo dużo, wtedy ci szczęśliwcy którzy kupią w celu odsprzedaży, zbiorą żniwa. Co raczej oczywiste – duh.

Może być jednak zupełnie inaczej i butów trafi na rynek nieco więcej niż olbrzymi limit i każdy fan, który będzie chciał w tym modelu chodzić, postawić na półce, ale nie odsprzedawać, będzie mógł kupić go w normalnych pieniądzach, nie przepłacając na grupkach i wśród resellerów, którzy spodziewają się i mocno liczą na to, że Black Pigeon osiągnie status tak kultowego, jak dużo starszy brat. Nie wierzę, że tak będzie, nie da się powtórzyć tak mocnego uderzenia, jak dwanaście lat temu, nie da się dopisać tej historii ponownie.

Prawdę mówiąc wieszczę tę drugą historię, historię, w której bardzo dużo osób rzuci się na kupno w celu odsprzedaży, a na końcu tej drogi będą próbowali pozbyć się buta w ciągu 30 dni (termin odsyłki do Nike), albo sprzedawali za 50 PLN więcej. Podobnie jak było z niektórymi wydaniami Air Jordan Retro. Tutaj jednak nie spodziewam się takich liczb produkcyjnych, jak przy AJ, będzie więc nieco ciaśniej.

Jedyne co zbija mnie z tropu, to wspomniana na początku kolejka pod Staple, która jest olbrzymia, kolejka, której pilnuje policja, aby przypadkiem nie przytrafiło się to, co w roku 2005.

Ciekawe co się wydarzy. But trafia do sprzedaży już 11 listopada. Sprawdzaj na Nike, no chyba, że jesteś w Nowym Jorku, to wbijaj pod Staple, myślę, że warto to zobaczyć.

 

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj – http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *