Z pamiętnika sneakerheada: fake alert blogerek modowych

Tytuł tej notki miał być nieco inny. Miało też być kilka rzuconych kilka kurew. Zastanawiałem się też, czy wpisu nie podpiąć pod Fake Alert.

Zrezygnowałem przynajmniej z tej wulgarnej części. Nie chcę aż tak kategorycznie i wulgarnie wypowiadać się o pewnym środowisku, jego zachowaniach i sprawiać wrażenie, jakbym miał problem, którego nie mam. Postanowiłem więc wyłagodzić tekst.

Ale, nie potnę w stu procentach pewnego stylu, stylu, który powoduje, że dostarczam Wam trochę emocji i zabawy. Nie wierzę w ten badziew, zwany cenzurą, nie wierzę też w badziew, który serwują nam te wymuskane do granic możliwości, autentyczne jak cycki lalki Barbe profile, proszących się o kolejne darmowe kosmetyki, tak zwanych blogerek samozwańczo przez nie nazwanych modowymi.

Profile – taaaa, piszę z zazdrością i mówię serio, choć tabletek na tylną część ciała nie potrzebuję – zbierające po kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy głupio obserwujących je wyznawców różu pizgniętego na policzki i stylizacji jakby laski starały się zasiąść przy stole Królowej Elżbiety. Matki polki twierdzące, że nie posiadanie wózka za 10 kafli to zło, a dziecko w niczym innym nie będzie miało takiego komfortu, jak w tym, co kosztuje pierdyliard. Gówno tam, ja jeździłem w wózku drabiniastym i żyję. Łeb mam zryty, ale żyję.

Chowają te pindy brajanka i innego beemwu, a głowa ich nigdy nie boli, bo puste nie ma jak boleć. I wchodzą w deale, które właśnie pozwoliły mi uskutecznić tyradę, którą możecie obserwować od kilku zdań.

Do meritum. Jakieś 9-10 miesięcy temu, a dokładnie w grudniu 2015 roku, adidas postanowił nieco zmienić układ sił na kicksowej scenie, wypuścił model NMD i do tej pory zajawka trwa. Trwa tak w najlepsze, że nagle okazało się iż w blogerskim środowisku, które działa poniżej pewnego poziomu dostępności do asortymentu NMD, blogerki zdecydowały się na zupełnie inny krok i nakurwiają po mieście w pięknych podróbeczkach.

Nie wiem jak zdefiniować dostępność, o której wspomniałem w zdaniu powyżej, czy jest to problem mentalnego pustostanu i emanowania na tych pięknych, cudownych zdjęciach niczym więcej, a tylko podrobionymi luisami, adikami i innymi vitonami, czy jest to problem wiedzy, czy finansowy. W to ostatnie nie wierzę, bo większość z nich ma bogatych chłopców, albo przynajmniej bierze kupę kasy za wpisy o kolejnej farbce plakatowej do malowania po policzkach.

Ciekawe jest to, że dziewczęta te gorąco polecają produkt, którym jest podrobiony adidas NMD, co więcej oznaczają je na fotach na Instagramie. I prawdę mówiąc na początku myślałem, że to jakaś prowokacja, ale no kurwa niestety nie.

Popatrzcie.

img_8208

img_8209

Podróbki NMD i Yeezy 350, które widzicie na screenach powyżej, sprzedaje jakiś Renee kurwa PeeL – znajdziecie ich na Insta Reneshoes. Te podróbki, to nie jedyne podrabiane buty, które oferuje kolega Renee. Są tam także widoczne fejki Timberlandów, Puma Creepers, pewnie jakieś Lauboutin i inne damskie buty, o których ja osobiście nie mam pojęcia.

screenshot-2016-10-02-15-37-19

Takich sklepików jest więcej, podróbek Yeezy jest na rynku ogrom, w niektórych miejscach można je kupić za kilkanaście Euro. Podobno też (nie wiem w stu procentach, słyszałem), w sieciówkach modowych również pojawiły się odmiany NMD i Yeezy – oczywiście podrabiane. Mam jednak złą wiadomość dla wielu blogerek, które nabijają sobie fejmu tymi fejkami. adidas zainteresował się tematem, policja od podróbek butów działa, miejmy nadzieje, że te internetowe syfy znikną niedługo z rynku.

Enjoy blogereczki, wstyd, że promujecie się takimi podróbkami.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

2 komentarzeDodaj komentarz

  • Trzeba wziąć pod uwagę, że niektórzy ludzie ( nie mówię o blogerkach) kupując buty nie ma świadomości o tym, że kupuje coś co jest wzorowane na drogim markowym obuwiu. Bo o ile wszyscy znamy marki takie jak Adidas, Nike i znamy ich modele to np Isabel Marant jest mniej znana. Sama kiedyś kupiłam buty w jakimś sklepie internetowym i oglądając film Radzkiej dowiedziałam się, ze nosze podróby jakiejś zagranicznej marki o której nie miałam pojęcia. Było mi troszkę wstyd bo nie byłam świadoma tego co noszę. Niestety blogerki często promują takie marki bo wiedzą, ze tanie ładne produkty przemówią do większej ilości osób. Bo w Polsce są zarobki jakie są i niestety ludzie szukają tanich rzeczy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *