To będzie najgrubszy test porównawczy jaki kiedykolwiek zrobiłem i najbardziej popieprzony.

W moje łapy trafiły ostatnio dwa kompletnie różne buty, z dwóch kompletnie różnych epok, przeznaczone do jednej i tej samej dyscypliny sportu. Ale to nie będzie test koszykarski.

nike-air-command-force

Nad jednymi zastanawiałem się bardzo długo, wiedziałem, że je chcę, bo mają w tle historię, która jest częścią mnie – to Nike Force Command. Przede wszystkim są odwołaniem do lat 80-tych i genialnego filmu White Man Can’t Jump.

 

Na drugie kompletnie się nie nastawiałem, ale wciągnęły mnie marmurowymi wykończeniami i w sumie może przydadzą się do gry na hali (o ile w końcu na nią trafię).

Otwieram pudełka, patrzę na wysokie jak cholera Commandy, przykładam do nogi, sięgają mi prawie do połowy łydki. Otwieram drugie, są niziutkie Hyperrev dla Paula George’a, świetne materiały, nowe technologie Nike – widać, że w porównaniu do wersji z ubiegłego roku buty przeszły spore i bardzo istotne zmiany.

I teraz nieco przeskoczę w historii. Przede wszystkim już od pierwszego włożenia da się wyczuć, że podeszwa jest nieco szersza, nieco sztywniejsza i nie ma już wrażenia śmigania w butach biegowych, które nie mają trakcji i modlimy się przy zwodzie by utrzymały stopę w odpowiednim kierunku. Jest stabilniej także w śródstopiu dzięki wzmocnionemu Flywire, a także dodaniu na pięcie plastiku, który dodatkowo utrzymuje stopę.

nike-zoom-hyperrev-2015-performa

Ale … jest jedno wielkie, poważne, potężne ale. Myślę sobie – wkładam, zobaczymy jak będzie. I zaczęła się zasadna walka ze mną samym w roli głównej. Staram się wsunąć w nie stopę siedząc na kanapie – idzie mi ciężko. Stawiam stopę na ziemi, trzymam buta dwoma rękoma i staram się zrobić to na siłę – nic z tego. Siadam na ziemi, noga do góry, dalej siłuję się z butem, leżę, staram się porozciągać kicksa z każdej strony.

Leci wiązanka, łacina prawie tak piękna jak na zajęciach na Uniwersytecie. Mija jakieś 5-7 minut, a ja jestem spocony. Palce mnie bolą, bo kawałek stopy wcisnąłem w tego ciasnego jak cholera buta, ale reszta nie chce wejść i zgniatam sobie dłonie piętą.

nike-zoom-hyperrev-2015-paul-george-black-gold-image-1

Dobra, idę po łyżkę. Albo nie, podejmę jeszcze jedną próbę – udaje się, ale moje dłonie wyglądają jakbym przynajmniej wykopywał sobie tunel, którym ucieknę z więzienia.

Mam wysokie podbicie, dlatego miałem problem z włożeniem Hyperrev na stopę. Jak jednak wiecie zakładam sporo kicksów na nogi i chyba żaden nie sprawił mi nigdy tylu trudności co druga edycje rev. Całkowicie poważnie myślałem o tym, żeby nasmarować dłonie lub buta masłem, oliwą, smarem, jakimkolwiek tłuszczem.

I wiecie jakie myśli krążyły po mojej głowie, kiedy skończyłem wkładanie Hyperrev 2015? Zacząłem zastanawiać się jak ja do cholery włożę Commandy, które są 4 razy wyższe i przy moim podbiciu będą pewnie jeszcze większą udręką.

Wkładam. Delikatne rozwiązanie sznurówek wystarczyło, naprawdę wysokie jak kozaki Commandy weszły mi na nogi jak nóż w cieplutkie masełko.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *