Nie wiem jak głęboko siedzisz w serialach, ale ja uznaję siebie za średniej klasy profesjonalistę, albo kogoś kto siedzi pomiędzy amatorką, a profi. Dlaczego? Choćby ze względu na to, że na mojej liście serialowej jest więcej pozycji niż mam butów w szafie.

W ubiegłym roku na Netflixie pojawił się serial z tytułu tego wpisu – The Ranch. Pierwsze co przykuło moją uwagę to przede wszystkim obsada – Danny Masterson i Ashton Kutcher? Oglądam w ciemno.

Pierwsze odcinki były słabe … nie przykuły jakoś mojej uwagi. Były ok, były w porządku, dobrze zagrane, świetnie zrealizowane, ale czegoś w nich brakowało. Albo czegoś brakowało we mnie. Bo oglądając początki Rancza – które ma już zresztą trzy sezony – nie byłem gotowy na to, co zaoferuje mi ta produkcja. Kompletnie, kompletnie nie byłem na to gotowy.

First thing first – product placement

Dla tych, którzy bloga odwiedzają ze względu na buty, streetwear, sport – The Ranch to serial napakowany markami. Co chwilę na ekranie widzimy logotyp Under Armour, Nike – Colt Bennet (Ashton Kutcher) to były gracz NFL. W związku z pracą, którą wykonują panowie, widzimy też cały wybieg odzieży roboczej. Tu dominuje Carhartt i CAT. Generalnie The Ranch pokazało na ekranie do czego odzież ta, została oryginalnie stworzona. Za chwilę wjeżdża Budweiser, co chwilę widzimy jakieś whisky, rywalizują ze sobą też dwie marki samochodów – Ford i Chevrolet. Product Placement zastosowany w serialu (o ile to poważnie PP), jest widoczny, ale fajnie wkomponowany w całość i sensownie złożony, aby grało to z serialem, a nie tylko wyświetlało się na ekranie.

Obyczajowa komedia z fuckiem w tle

Cała historia, której na początku chyba nie zrozumiałem, toczy się wokół powracającego do domu rodzinnego, upadłego gracza NFL, któremu kariera posypała się jak domek z kart. Miasteczko malutkie, farmerskie (ranczerskie), gdzie wszyscy się znają, wyznają bardzo twarde zasady i żyją jakby w innych czasach. Nie to, że jest tam średniowiecze, bo ludzie mają telefony komórkowe, komputery, internet, ale ich życie toczy się wokół bydła, farmy, ciężkiej i brudnej pracy, wielu problemów. Z początku – tu właśnie się myliłem – wydawało mi się, że będzie to kolejny, głupawy serial komediowy z Kutcherem i Mastersonem, ale tak nie jest, to obyczajowa, ciekawa, czasami nawet smutna opowieść z zabawnymi sytuacjami w tle.

Panowie – dwaj bracia – nie pozostawiają na sobie suchej nitki, sprzeczają się, dokuczają. Fuck za fuckiem nie leci tu, bo fajnie przekląć na ekranie, fucki lecą tu w bardzo fajnie skomponowanej i subtelnej formie podkreślającej ostrość wypowiedzi, jej zabawny charakter. Whisky i alkohol ogólnie to podstawowy środek ucieczki od trudów dnia codziennego. Bo smutków i trudów jest tu co nie miara. A to chore bydło, a to była dziewczyna, która ma wyjść za mąż za kogoś innego, a to była dziewczyna powracająca, a inna, młoda była, zachodzi w ciążę – jak tu utrzymać dziecko? A to kłótnie z ojcem i wygnania z domu, ucieczki matki, powroty jej do synów. Głębia tego serialu mnie zaskoczyła, gdy tylko chciałem wejść w ten świat. Nie ukrywam, od początku produkcja mi się podobała, ale dopiero po chwili skupienia, zacząłem konsumować ją jak najlepsze na świecie cukierki – pomogła w tym także trochę whisky.

Ale najważniejsze – ekscytacja Mastersonem i Kutcherem

Nie da się pominąć wątku przebywania tych dwóch aktorów na planie jednocześnie. Ba, nie tyle co jednocześnie, ale ponownie razem. That 70’s Show to jeden z moich ulubionych komediowych sitcomów, gdzie Masterson i Kutcher grali istotne role. Dynamika i chemia, którą mają obaj jest powyżej świetnej. Widać, że ci goście po prostu genialnie bawią się na planie. Ich ponowne zobaczenie na ekranie przywołuje wspomnienia właśnie Różowych lat 70-tych. Nie wiem czy tylko ja miałem takie wrażenie, że panowie wychodzą i kontynuują to, co robili wcześniej, widać chemię pomiędzy nimi z poziomu, który nie jest dostępny dla każdego, tylko kumpli. Widać, że to nie jest tylko gra aktorska, widać wyraźnie, że ci goście ze sobą przebywają, że piją razem browary nie tylko na scenie i oglądają ocean gadając o bzdurach, jedząc steki. Ale nie tylko ich dwóch, bo w pewnym serialu pojawia się Wilmer  Valderrama, czyli Fez z That 70s Show, z którym dwóch pozostałych łączą niezłe więzi. Nie rzucam słów na wiatr, trio imprezowało razem mocno, lata temu, kiedy to obsada Różowych Lat 70-tych (tak notabene, kto wymyślił ten tytuł?), stała się gwiazdami. Do tego wszyscy trzej z tego co pamiętam są współwłaścicielami restauracji Dolce.

Czekam na pojawienie się w serialu Mili Kunis – tak jak kiedyś w Dwóch i Pół.

Nie wspomnę tu natomiast o tym jaki w roli ojca w serialu jest Sam Elliot, odkryj to samodzielnie, bo warto.

 

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *