Chcesz kupić iPhone X, a nie masz odpowiedniego argumentu przed rodzicami, żoną, dziewczyną, chłopakiem, albo tylko i wyłącznie sobą? Znalazłem rewelacyjny sposób. Rozpierdol swój telefon w drobny mak (o ironio). Mój iPhone 7 natrafił na przeszkodę, której nie był w stanie przebrnąć. Wszystkim tłumaczę, że powodem były moje nie do opanowania nerwy, stresy w pracy, zapakowany pod korek projektami łeb, ale prawda jest taka, że nie mogłem racjonalnie wyjaśnić, że chcę wydać prawie 6 tysięcy złotych na nowy telefon.

No to już wiesz co zrobić. Zrób sobie to.

Okazuje się, że na ten sam pomysł wpadł Gabriel. Swój telefon przypadkiem upuścił.

Szczerze, nie byłem fanem iPhone X, kiedy Apple zaprezentowało nowy model. Nie jestem też wybitnym fanem ósmego modelu. Ani jeden, ani drugi telefon nie oferuje mi tego czynnika dodatkowego, który powoduje, że moje życie będzie łatwiejsze. Będzie kurwa trudniejsze, bo pozbędę się 5-6 tysięcy złotych. Jestem raczej w tym wieku, w którym podchodzę do sprawy raczej racjonalnie, telefon to dla mnie w dużej części narzędzie pracy, które pozwala zarabiać mi pieniądze. Jest wygodnym połączeniem ze światem zewnętrznym, czasem służy za aparat, czasem gazetę, ale generalnie jest dla mnie narzędziem. Przestał być to przedmiot, który jest obiektem kultu, choć nie powiem, że w moim sercu i duszy nie krzyczy mały chłopiec, który mówi, że będę fajny, bo będę miał nową zabawkę i tupię nogą, bo chcę i staram się wyjaśnić sobie, że nowy model od Apple to to, czego właśnie potrzebuję.

I dziś powiem Ci, że tak jak z niektórymi butami, tak i z tym pieprzonym telefonem, gówno to prawda. Bo wiesz, ostatnio robiłem porządki w pudłach, ile razy zastanawiałem się nad tym po co kupiłem niektóre modele, to nawet ja już nie zliczę. Leżą w szafie i zbierają kurz, niektóre z nich na nogi powędrowały zaledwie raz, inne przechodziły ze mną 2 miesiące i zniknęły w czeluściach szafy. Pytanie – po co? Nie po co zniknęły w szafie, tylko po co w ogóle się w niej znalazły. No i teraz telefon, ostatnio znajomy mówił mi, żebym kupił iPhone 8 – no tak, bo ogólnie jestem fanem ekosystemu, więc nie do końca chciałbym przesiadać się na coś na Androidzie. Dlaczego ósemkę? Bo ma lepszy aparat, bo ma szybszy, potężny przecież procesor, do tego ładnie wygląda no i w ogóle jakieś inne pierdy. To w takim wypadku X będzie lepszy, bo ma jeszcze lepszy aparat, do tego wyświetlacz jest przecudowny.

Tylko, że jeden i drugi argument to bullshit, taki jak mówienie, że komuś kto posiada 20 par butów, przydadzą się kolejne. Bo racjonalnie – ile masz nóg? Dwie? Do ilu rzeczy potrzebujesz buty? Do 5-6 różnych sytuacji? W ogóle o przesiadce z iPhone 7 na wyższy model, myślałem dwa razy. Podczas Keynote Apple, kiedy to pokazano nowe telefony, bo może wsadziliby do środka snopowiązałkę i młucarkę do zboża, czy co tam się nie da włożyć teraz do telefonu. To wtedy, z ekstra funkcjami miałoby to sens. Tak jak przesiadka z 6S na 7, bo wyższy model jest wodoodporny. Gdyby nie miał tego dodatku, to pewnie 6S zostałoby w mojej kieszeni. Ósemka czy X? Ładowanie indukcyjne jest fajne, ale na ten moment to dodatek, którego realnie użyjemy za 2-3 lata, kiedy zmienią się nasze meble, kiedy w lokalach usługowych będzie wszędzie opcja ładowania bezprzewodowego i kiedy kupisz nowy samochód. Teraz? Kupisz sobie jedną podstawkę przy komputerze. Ja mam w domu 6 ładowarek rozmieszczonych w różnych miejscach. Lepszy wyświetlacz w X? Fajnie, to mnie jara, bo naprawdę wygląda ładnie, gdy postawisz X’a przy 7 czy 8 Plus, to ten wygląd naprawdę powala – brak ramek u góry i na dole powoduje, że X jest seksowny jak cholera. Ale nie dajmy się zwariować. Dobra – aparat. Świetnie. Jak jesteś fotografem z poziomu amatorskiego, to za cholerę nie wniesiesz lepszym aparatem w 8 czy X więcej, niż daje Ci 7. Serio, do pierdolnięcia selfika, albo zdjęcia żarcia wystarczy Ci moja siódemka. Poza tym w moim przypadku raczej do zrobienia dobrego foto złapię pełną klatkę z dobrym obiektywem i światłem, która leży w domu, a nie telefon. Nawet najlepszy na świecie.

Drugim momentem myślenia był moment, w którym rozpizgałem siódemkę. Racjonalnie, nie mam powodów do zmiany, ale przecież mój telefon jest w drzazgach, to muszę mieć nowy. Tak samo, jak w tych butach już chodziłem.

 

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *