Mówiłem Ci, że mój blog się zmienia. Jego rozwój w ostatnich 2-3 miesiącach zahamowały plany zawodowe, ale wracam do Ciebie z innymi treściami mój drogi czytelniku.

A po co piszę Ci o iPadzie? Bo to na nim powstaje sporo tekstów na bloga,

Dziś wyjaśnię Ci, jak bezproblemowa była moja przesiadka na iPada Pro, który w bardzo dużym stopniu zastępuje mi laptopa. Jeszcze pół roku temu wydawało się to w moim odczuciu kompletnie nierealne. Dziś robię w dużej części jestem w stanie funkcjonować bez tradycyjnego
komputera. I nie sądziłem, że kiedykolwiek wypowiem to zdanie.

Tak, jestem geekiem, jestem gadżeciażem, kiedyś mówiono nawet, że hipsterem, bo wolałem sprzęt z jabłkiem. Bez problemu włączam w to jednak praktykę, bo sprzęt ma służyć mi, a nie zbierać kurz w domu, a ja chwalę się nim tylko na Instagramie.

iPad jako komputer? Nie ma najmniejszych szans.

Tak mówiłem jeszcze całkiem niedawno. Powody były proste jak cholera. Nie wierzyłem, że się da, to po pierwsze, po drugie zawsze miałem na iOS problem z dostępem do plików, po trzecie sprzęt był za duży lub za mały.

Wyjaśniam od tyłu. Pracowałem kiedyś, tzn próbowałem pracować na iPadzie Mini – mija się to z celem. Moim zaniem ten sprzęt to świetne uzupełnienie jako czytnik i przeglądarka internetu, sprzęt dla kogoś, kto nie do końca potrzebuje komputera w domu i używa go niezbyt często – musi zapłacić rachunki, nie używa pakietów biurowych, ogląda YT czy filmy. Wtedy jest super. Praca? Absolutnie nie. Może Air? W momencie kiedy na rynku pojawiły się modele Pro, Air nie miał żadnego uzasadnienia biznesowego – był drogi, a nie dawał tego, co umożliwiał Pro jeśli chodzi o długowieczność sprzętu (jego bebechy są bowiem niewiarygodnie mocne). Ale 12 calowy Pro jest za duży, wygląda jak mały telewizor, choć klawiatura, którą do niego zaprojektowano, jest czymś magicznym. Wersja 9,7 cala jest za mała, ale nie chodzi o sam ekran, raczej o to, że klawiatura fizyczna (aha, bez tego dodatku uważam iPada za zbędnego), była za mała, aby na niej pisać. Sprzęt – dla mnie – nadawał się do tego, aby stać na półkach w salonach z produktami Apple. Nic więcej.

I nagle, jak grom z jasnego nieba, Apple wprowadza iPada Pro 10,5 cala. Genialna klawiatura z 12 calowego modelu została tu przeniesiona, bo było miejsce (nie jest oczywiście tak duża jak w dwunastce), ale sprzet utrzymał mobilne właściwości mniejszego brata. Dobra, nie mieści mi się do kieszeni kurtki, ale jest lekki i wygodniejszy w podróży czy na wakacjach niż laptop. No i możliwości sprzętowe są niewiarygodne – mam wrażenie, że tablet jest mocniejszy niż oba moje komputery, zarówno stacjonarny jak i laptop.

Files i nowe możliwości iOS

To właśnie dostęp do plików spowodował, że w końcu mogę na iPadzie w miarę normalnie popracować. Apple przeczytało chyba moje maile i narzekania na stronach branżowych, że mówienie o zastąpieniu tradycyjnego komputera iPadem to mżonki, gdy nie możemy w miarę swobodnie korzystać z systemu plików.

Nie jest idealnie, bo dostęp do Files to nie to samo co oferują Finder w Mac OS X, czy Explorer na Windowsie (o ile to dalej się tak nazywa, serio nie wiem). System zaproponowany na iOS ma swoje ograniczenia, ale jest pomocny na tyle, że nie będziemy mieli kłopotów z dostosowaniem się do specyficznego sposobu działania. Trochę nie mogę rozwiązać problemu działania z usługami z chmury. Do tego multitasking jest już całkiem przyzwoity i również da się z nim funkcjonować tak, aby nie musieć co 10 sekund przełączać okienka.

Jednak nie wszystko działa idealnie

Do dużych projektów, którymi się zajmuję iPad niestety na pewnym etapie się nie nadaje. Kłopot rozpoczyna się kiedy trzeba sensownie popracować w Excelu i do tego z dużą ilością danych i np. makr. Jako dodatek, uzupełnienie może i wszystko będzie ok, ale niestety nie wyobrażam sobie pracy na pliku posiadającym np. 5 tysięcy rekordów. Sprzętowo iPad to udźwignie, ale użytkownik nie poradzi sobie z wprowadzaniem i zmianą danych.

Popełniłem też błąd …

… i nie kupiłem wersji z modemem. Dopłata wymagała kolejnych kilku stówek, spodziewałem się, że nie będę przepłacał, ale po kilku zaledwie dniach, kiedy wyszło, że sprzęt zastępuje mi komputer, karta SIM w środku ułatwiłaby życie. Nie musiałbym wtedy udostępniać internetu z telefonu. Można to sobie jednak jakoś wybaczyć.

Dodatki, dodatki, dodatki

Nie zaskoczę Cię, bo iPad to przede wszystkim świetne narzędzie do czytania, przeglądania internetu i wideo. Mam subskrypcję Marvel Unlimited, czytam czasopisma, gazety, robię na nim prasówkę dzięki Feedly. Do tego nadużywam YouTube, Netflixa i … gram w Sim City. Sprzęt jeździ ze mną wszędzie, wszędzie nie jeździ za to ze mną laptop, bo już go nie potrzebuję, nie tylko do zabawy, ale i pracy.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *