Jestem żywo i bardzo namiętnie zainteresowany rocznikiem 1992. Mógłbym przebywać z nim dzień i noc, dokładając do swoich zbiorów kolejne zdobycze, odznaczając tylko na prywatnej tablicy kolejne zaliczenia. Z niektórymi spotykałem się w przedziwnych sytuacjach, chciałem mieć ich więcej, ale postanowiłem czekać. Bo wychodzone ciężko, wyproszone, wyczekane smakuje lepiej.

I każde kolejne zaliczenie jest coraz bardziej przyjemne, jest zdobyczą, którą chwalę się przed kolegami, kilka pokazałem nawet mamie. Bo jak tu nie kochać tego płodnego rocznika? Jak? Zna ktoś odpowiedź?

Piękno kształtów rocznika 1992 jest powalające, zawsze ma do zaoferowania coś, czego wszyscy szukamy – wspaniała, niemal idealna bryła, rozwinięte elementy dodające charakteru i pozwalające nam zawiesić oko.

Rok 1992 był wyjątkowo płody. Powstało wtedy wiele ciekawych modeli, które niedawno weszły w dorosłość, a my, nieco starsi, sięgamy po nie z przyjemnością.

Tak, projektanci nie szczędzili nam na materiałach, nie szczędzili na podkreśleniu istotnych cech butów, które robili. W ich środku stopy trzymali najwięksi sportowcy świata, ci których do dziś podziwiamy.

Ehe, na bank myśleliście, że to o butach? 😉

Niejednokrotnie pisałem na blogu o Barcelonie i 1992 roku, więc ci którzy uważnie śledzą bloga, wiedzą, że do wspomnianego miasta wracam bardzo chętnie, bo jest tam wszystko, czego możesz sobie tylko zapragnąć. Poza tym, ten nadmieniony już rok 1992 jest rokiem, w którym Barcelona zyskała i korzysta z tego dobrodziejstwa do dzisiaj – właśnie dzięki Igrzyskom.

Olimpijska Kolekcja w moim domu powiększa się z prędkością z jaką Michael Phelps zdobywa kolejne złote medale Igrzysk Olimpijskich. Choć chyba powinienem powiedzieć, że jest to kolekcja barcelońska, a nie olimpijska, bo Asics inspirowane dziełami Salvadora Dali to raczej nie sportowe odniesienia.

Co prawda w moich zbiorach nie ma tylu modeli IO, co samych złotych krążków w gablotce wybitnego pływaka, ale jestem bardzo zadowolony z ostatniego nabytku, który wpadł do szafy dzięki White-Store. Do kolekcji w końcu dołączył Nike Pegasus 92 Olympic, but w mojej opinii po prostu przepiękny.

Wcześniej udało mi się dorwać tego samego buta, w wersji 92/16, wypuszczonej w tym roku, z akcentami odwołującym się właśnie do oryginalnego modelu sprzed 24 lat. Podobieństwa? Bryła, kolorystyka, złote tylne panele, różnice to przede wszystkim materiały z jakich buty zostały wykonane. Te tegoroczne są z leciutkiego meshu, odchudzono w nich także podeszwę, która utrzymała jednak formę na spodzie i jest to doskonale znany waflowy bieżnik. Ważna informacja – 92/16 to but, w którym cholewka jest wykonana bezszwowo. 92 są skórzane, podeszwa jest piankowa, tradycyjnie tak jak robiono to ponad 20 lat temu.

Jak jest? Wiedziałem, że chcę tego buta, buta, o którym wielu z nas/was nie wie, albo nie chce zwracać na niego uwagi, a potem będzie żałowało. Bo to właśnie tutaj mamy te ładne, uwydatnione kształty (zresztą podobnie jak w przypadku Air Force 180 Charlesa Barkley’a czy Air More Uptempo Olympic), które przykuwają oko – krótko Pegasus jest delikatnie przytyrany, nie jest to smukły Flyknit Racer czy nawet jego odpowiednik z 2016 roku. Widzimy wyraźnie, że tu i ówdzie jest nieco więcej ciałka. Ale nie przeszkadza to w niczym, jeśli ktoś, tak jak ja, kupuje sobie kawałek historii, której kiedyś kupić po prostu nie mógł. Niezależnie z jakich powodów.

Przyznam szczerze, że bałem się jednego – obcierania na Achillesach. Nie wiem dlaczego, często mam problem właśnie z tym elementem (o czym niejednokrotnie też nadmieniałem). Całe szczęście Pegasus 92 nie zafundował mi tych niezbyt przyjemnych przeżyć, bo specjalnie przeleciałem w nim kilkanaście kilometrów po Wrocławiu.

Co z tego wynika?

White-Store zapewniło mi buta, który pojedzie ze mną już niedługo do Katalonii, w moją kolejną podróż do tego pięknego i urokliwego miejsca. Lubię podróże do Barcelony, gdy mam przy sobie coś, przypisanego do tamtego właśnie miejsca. Tak było w przypadku wspomnianych już w tym tekście Asicsów, tak było także w przypadku Air Jordan VII Olympic, które udało mi się sfotografować na parkiecie FC Barcelony, tak będzie i w przypadku Pegasus 92.

Nike Pegasus 92 możecie kupić w White-Store

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *