Niestety przy solidnym tempie naszego życia i liczbie butów, które pojawiają się na rynku, nie jesteśmy w stanie przetestować i sprawdzić wszystkiego co pojawia się w sklepach. Z pomocą przychodzą jednak czasami nasi przyjaciele – np. Agnieszka z blogu Twój Bieg Twoje Zwycięstwo. Aga podesłała do nas recenzję Nike Zoom Pegasus 31.

Uwierzcie lub nie, nie wiemy jakim cudownym sposobem info o Pegasusach 31 nie trafiła na stronę i została w szkicach. Wierzymy jednak w teorię, ze wraz z rozrostem strony, mamy coraz więcej krasnali, które robią nam czasem bardziej, czasem mniej sympatyczne dowcipy.

Nic to, poczytajcie czy warto zaopatrzyć się w Pegasus 31 – my po 30 Shield jeszcze nie mieliśmy okazji sprawdzić nowej wersji.

Enjoy!

Pegaz – ulubiony rumak Zeusa i Pegasus – ulubiony but Mo Faraha. Co je łączy? Jeśli wierzyć greckiej mitologii i zapewnieniom brytyjskiego Olimpijczyka – szybkość i niezawodność.

Czy w trzydziestej pierwszej edycji buta, od dawna uznanego za „kultowy” można jeszcze coś zmienić, poprawić, unowocześnić? Okazuje się, że tak.

Najbardziej rzucająca się w oczy zmiana dotyczy wyglądu cholewki zewnętrznej. W poprzedniku była ona jednolita, wykonana z materiału engineered mesh. Najnowsza wersja przypomina nieco tę znaną z dwóch innych tegorocznych modeli: Nike Zoom Vomero+ 9 i Nike Free 5.0 – nic dziwnego, gdyż wszystkie zaprojektowała ta sama osoba.

1.pegasus

Znacznie zredukowano na niej ilość elementów odblaskowych: próżno szukać ich po obu stronach cholewki, jak w poprzedniku. Teraz nocą świecą tylko niewielkie romby umieszczone w okolicy pięty. Szczerze mówiąc niezbyt podoba mi się takie rozwiązanie i nie wiem, czym było uzasadnione. Uważam, że im więcej widocznych elementów tym lepiej, być może koncern stawia raczej na odblaskowe ubrania.

Zdecydowanie bardziej podoba mi się kolejna innowacja. Zintegrowany język to następny krok w kierunku wygody i dopasowania.

Cholewka bardzo dobrze dopasowuje się do stopy. Efekt taki osiągnięto dzięki zastosowaniu dwóch warstw: zewnętrzna to engineerded mesh: lekki i wytrzymały materiał, wprowadzany od 2013 roku do większości modeli (z wyjątkiem tych, w których Nike stosuje Flyknit), wewnętrzna miękko wyściela środek buta. Takie rozwiązanie odbija się jednak na wentylacji – poprzednik lepiej “oddychał”i różnicę tę można będzie odczuć w upalne dni. Z drugiej strony bezszwowe wykończenie (w 30. niektóre przeszycia są wyraźnie wyczuwalne) umożliwia bieganie bez skarpetek. Warstwa materiału na zapiętku jest w Pegasusie 31 znacząco węższa, nie otula więc tak miękko pięty jak w poprzedniku; nie obniża to jednak komfortu użytkowania.

Co zmieniono w podeszwie? – przede wszystkim offset wynosi teraz 10mm, czyli o 2 mm mniej niż w ustępującym modelu. Pod pietą mamy jednak tę samą „poduszkę” Zoom Air – jej wyjątkowa sprężystość pochodzi od silnie naciągniętych elastycznych włókien, które podczas uderzenia o podłoże najpierw zwalniają napięcie a następnie bardzo sprężyście wracają do stanu pierwotnego. Taka konstrukcja generuje dynamiczne, silne odbicie. Mo Farah zapewnia w wywiadach, że czuje dużo szybsze odbicie od podłoża. Odpowiada mu tez poziom amortyzacji, optymalny dla zawodnika pokonującego nieraz ponad 100 mil w tygodniu.

1.VNP_

Podeszwa wykonana z pianki Cushlon, w przeciwieństwie do poprzednika pozbawiona jest głębokich podłużnych wyżłobień na bokach. Jakie to ma znaczenie? Otóż dzięki takiemu rozwiązaniu mniej się poddaje, nie ugina tak bardzo pod ciężarem ciała biegacza. Głębokie podłużne nacięcia zastosowano natomiast w bieżniku. Taka modyfikacja ma poprawić stabilizację bowiem nacięcie to rozwiera się stopniowo pod wpływem obciążenia podczas przetaczania i zwiększa powierzchnię podeszwy.

Podczas biegu da się zauważyć w strefie przodostopia większą giętkość podeszwy w porównaniu z poprzednikiem – jest to spowodowane innym rozmieszczeniem nacięć w bieżniku.

1.bieżnik

But dobrze sprawuje się w warunkach miejskich, na twardych nawierzchniach; nie jest przeznaczony do biegów trailowych. Zoom Pegasus 31 nie jest polecany osobom z płaskostopiem; najwygodniej będą się w nim czuli biegacze o zwykłym lub wysokim podbiciu.

Na koniec ważna informacja dla użytkowników Sportwatchy: zwróciliście uwagę na brak ‘+’ w nazwie? oznaczo to, że pod lewą wkładką nie ma już miejsca na wstawienie sensora Nike+.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *