Rozpocznę ten tekst w taki sposób. Chcieliśmy podjechać na plażę. Będąc w ciepłych krajach zwykle lubię odwiedzić to miejsce, pomoczyć choćby przez chwilę nogi w wodzie, poczuć piasek. Sprawdzaliśmy taksówki, które w Dubaju nie są jakoś wybitnie drogie, ale rzuciliśmy też okiem na ofertę, którą w tym mieście ma Uber.

Oprócz trzech poziomów jakości taksówek można zamówić także … helikopter.

Enjoy – oto krótka relacja z dnia drugiego Sole DXB, a tak naprawdę ze spotkania ze Scottie Pippenem (!) i szybkim warsztacie koszykarskim dla łamag, które przeprowadziło Nike.

Tak jak ja oglądałem jego podczas gry w kosza, tak i on oglądał mnie podczas gry. Z tą różnicą, że ja nie miałem szczęścia widzieć jak jeden z najwybitniejszych koszykarzy wszechczasów biega po parkietach na żywo. On mnie na żywo oglądał.
Scottie Pippen był gościem specjalnym Nike podczas odbywającego się w Dubaju Sole DXB. Dwugodzinne spotkanie z sześciokrotnym mistrzem NBA, członkiem słynnego Dream Teamu i do tego legendy, którą oglądałem z wywieszonym po kolana jęzorem, było przeżyciem z kosmicznego wręcz poziomu.

A do tego spotkanie zostało zorganizowane w muzeum/fundacji, której budynki podobno zostały w całości wydrukowane na drukarkach 3D. Czad!

Scottie, a w zasadzie jego buty, to część 12 Soles, paczuszki od Nike, w które znajdują się m.in. Nike Air Max Uptempo 97 i Air Max Uptempo 2, w których Pippen grał. Na evencie pojawił się właśnie w tych drugich.

Aha. Skradłem sobie mały podpisik Pippena. Na bucie, który był tym pierwszym tak mocno kojarzonym z tym graczem.

50115871731__89e0ee4e-22eb-4c0d-814b-e790cd4a3f25

 

Dobra, powiem Wam krótko o tym jak to było być oglądanym przez Pippena. Nagle schudłem, pomyślałem, że mam triceps i w sumie kiedyś byłem czarny i grałem w kosza. Chłop stał z boku i podziwiał, wiedział, że gdyby był rok 1994 i 1995, to nawet pomimo odejścia z zespołu Michaela Jordana, mając mnie, mieliby większe szanse na kolejne pierścionki mistrzowskie.

A poważnie i wracając do eventu i atrakcji jakie zapewniło Nike. Miło było pograć na boisku, w zasadzie odbyć krótki trening, kiedy obok stał taki człowiek, do tego boisko na którym byliśmy, to odpowiednik Rucker Parku. Byli też miejscowi chłopcy na co dzień trenujący pod okiem wykwalifikowanych trenerów młodzieżowych.

Wcześniej, Pippen z Cooperem przez blisko godzinę rozmawiali przekrojowo o karierze Scottiego przez początki i wycięcie go z drużyny w Arkansas, gdzie musiał dorabiać, aby opłacić studia i bić się o stypendium. Początki w NBA – draft i wybór przez nieistniejących obecnie Seattle Supersonics, gdzie Cooper dodał tylko.

Proszę, nie mów o tym, jestem z Seattle, wiesz jak boli mnie ta sytuacja.

Ja się domyślam, jeden z największych talentów koszykarskich na świecie, jeden z najlepszych koszykarzy swoich czasów, nawet nie przeszedł im obok nosa, ale najzwyczajniej w świecie został oddany za ogarek i spalone zapałki.

Problem tylko w tym, czy Scottie byłby tak wielki jak był, gdyby nie to, że trafił do Bulls. Sam zawodnik podkreśla, że Michael Jordan miał na niego ogromny wpływ. Ja twierdzę, że nie byłoby Michaela Jordana na tym poziomie, gdyby nie Scotie Pippen, który miał defensywnie nastawiony mental.

Spytałem go zresztą skąd koncentracja na tym akurat elemencie koszykarskim.

Wiesz, jak rywalizujesz codziennie na treningach z najlepszym z najlepszych, człowiekiem, który jest tak nieustępliwy i tak zdeterminowany, aby wygrać wszystko co się tylko da i starasz się mu dorównać, jesteś w stanie stanąć w obronie naprzeciwko każdego innego gracza i być przekonanym o tym, że sprawisz mu problemy z trafieniem do kosza.

Pytam więc nieco zaczepnie, bo chciałem usłyszeć to, co Pippen powiedział. Masz jedną akcję w defensywie, którą zapamiętałeś szczególnie? Nie ma, ale dopytuję, ciągnę za język – a może to kiedy powiedziałeś Karlowi Malone w finałąch w 1997 roku, że listonosz nie doręcza w niedzielę?

(śmiech) w pewnym sensie była to defensywa, ale na zupełnie innym poziomie, wszedłem mu w głowę, doprowadziłem do tego, że się roztopił i drżały mu ręce.

Jeśli ktoś zastanawia się jak wielki był Pippen, to służę kilkoma liczbami – 6 tytułów NBA, 2 mistrzostwa olimpijskie (Barcelona i Atlanta) i jedyny gracz, który zdobył oba te wyróżnienia w jednym roku dwukrotnie.

Wiem, interesuje Was co innego. Buty. Czy Scottie ma swoje ulubione? Nie.

W moich czasach raczej zwracało się uwagę na ich możliwości i właściwości. Patrzyliśmy na nie przez pryzmat koszykówki.

Powyższa wypowiedź Pippena nie znaczy, że zawodnicy nie przywiązywali uwagi do wyglądu butów. Projektant Aaron Cooper podczas spotkania z Pippenem podkreśla, że jego pierwszy projekt dla sześciokrotnego mistrza NBA nie spotkał się z wielkim entuzjazmem gracza.

Byłem młodym chłopakiem, pracowałem w Nike krótko i wysłano mnie do Scottiego, abym pokazał mu projekt, który już w sporej części był gotowy. Scottie nie był zadowolony, nie był poruszony, a pierwsze słowa, które mi powiedział – to mi się nie podoba, kompletnie – wskazując na poduszkę Air w bucie. Nie wiedziałem co mam zrobić, wiecie, rozmawiałem z wielkim Scottie Pippenem, nie mam żadnego wsparcia, nie ma nikogo obok mnie, kto go zna i mógłby coś powiedzieć, wspomóc mnie w tej rozmowie. Doszliśmy jednak do porozumienia, bo ten pierwszy but (nie chodzi o Zoom Uptempo – przyp. SR) nie był projektowany wspólnie z zawodnikiem od samego początku. Dopiero kolejne, które rozpoczęliśmy od białej kartki, były w 100% jego.

as_nike_soledxb_day2_20161117_0024

Jak projektuje się buta? To może być całkiem ciekawe dla tych wszystkich, którzy chcą wiedzieć więcej o całej scenie buciarskiej. Opowiada oczywiście Aaron Cooper na przykładzie właśnie Pippenów.

Proces projektowy zaczyna się od tego, czym się inspirować. W przypadku butów i to butów sygnowanych nazwiskiem gracza, w mojej opinii warto porozmawiać po prostu z samym zawodnikiem, o tym co lubi, czym się interesuje, jakie samochody go kręcą, jakie kształty, materiały, jak się relaksuje. Po prostu wszystko co wiąże się z normalnym życiem, bo właśnie dzięki temu poznaję charakter osoby i jestem w stanie ten charakter, jego ducha włożyć w produkt. Jak wiecie pracuję też z kobietami (np. Serena Williams – przyp. SR), ale z facetami sprawa jest prosta i wystarczy naprawdę zapytać o samochody. Jeden z butów, które stworzyliśmy ze Scottiem jest inspirowany Porshe, którym Pip jeździł. Przełożyliśmy luksusowe materiały, kształt, detale. Do tej pory uważam, że to jeden z najlepszych butów w jakich przyszło mi osobiście grać i ciągle mam w szafie kilka par.

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Co jeszcze?

Przy kanapie, na której siedzieli Scottie Pippen i Aaron Cooper, stało kilka bucików, zbiorów z archiwum Nike i prywatnych projektanta. Oczywiście od pierwszych, nieoficjalnych pierwszych Pippenów, czyli Air Max Uptempo, aż po ostatnie. Wszystkie z autografem zawodnika. Taka malutka kolekcja, która robiła olbrzymie wrażenie.

nike_soledxb_day2-2681

Popatrzcie zresztą sami.

Podsumowując. Nike to koszykówka w najczystszej postaci, od zawsze tak było i widać, że firma to rozumie – pomijając Pippena i Coopera, wystawę archiwalnych bucików i 12 Soles, sam trening z profesjonalnymi trenerami i Bobbito Garcia (tak, powstanie 3 tekst) to perełki dla ludzi, którzy wychowywali się w środowisku i klimacie koszykarskim, oglądając NBA przed laty i grając na dziurawych, asfaltowych boiskach.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

3 komentarzeDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *