Niezwykły – tak jednym słowem można określić sklep Nike Soho w NYC. Nie ten, który znajduje się przy 21 Mercer, NikeLab i jest butikiem, ale flagowca mieszczącego się zaraz przy Broadwayu.

I nie chodzi tu o sam sklep, jego powierzchnię handlową – a ta jest olbrzymia, bo to ogromne 5 pięter – ale pomysł, jaki Nike postanowiło wprowadzić w życie. Wszystko, ale to absolutnie wszystko przemyślane jest do maksimum.

Bo ten sklep, to nie przestrzeń handlowa, to przygoda, która ma pozwalać przeżywać i doświadczać.

Podczas pobytu w Nowym Jorku mieliśmy wraz z ekipą Sole DXB okazję odwiedzić sklep, a oprowadził nas po nim specjalista do spraw handlu detalicznego i projektowania przestrzeni – nazwijmy je, choć jak wiemy taką ona wcale nie jest – handlowych.

Na pierwszy rzut oka niby nic wielkiego się nie dzieje. Sklep jak sklep, nieco większy, widać wyraźnie, że Nike bardzo na nim zależy i będzie pielęgnowało go przez wiele lat. Nie ma się co dziwić, miejsce, w którym się mieści, niejako do tego zmusza.

Tekst ułożę jak małą, odwróconą piramidkę, dopiero na końcu wpisu wspomnę o tych detalach, które zwalają z nóg. Poskaczemy sobie też po piętrach.

Tylko, że mądrzy panowie w Nike myśleli o czymś innym, niż tylko o sprzedaży butów w tym miejscu. Myślano o tym, aby w Nike Soho tworzyła i koncentrowała się kultura. Jeden z naszych przewodników powiedział nawet – zależy nam na tworzeniu biegaczy, sama transakcja kupna to tego wynik. Wcale jednak nie drugorzędny – to dodałem sam.

Bo w sklepie znajduje się bieżnia, na której możesz sprawdzić jakie buty będą dla Ciebie idealne. Bieżnia, wokół której ustawione są kamery sprawdzające w jaki sposób biegasz. Na ekranie przed Tobą są nagrane biegi po dwóch nowojorskich parkach. Ba, możesz zalogować się do systemu Nike+, a trenerzy na tej podstawie dobiorą dla Ciebie produkty. Buty można oczywiśćie przetestować. To znajdziemy na piętrze drugim.

Nieco wyżej, bo na piątym jest boisko do koszykówki. I tutaj też jest podobnie, trener pokazuje nam ćwiczenia, na nogach mamy oczywiście bucika, którego chcemy kupić, przed sobą wielki ekran i pięknie wykonane boisko do kosza.

Personalizuj, personalizuj, personalizuj

Nie ma opcji, żeby Nike iD nie było dla firmy wielką, potężną historią. Nie doświadczamy tego jeszcze w Polsce, ale w salonach Nike i pop-up shopach (Kith NYC na przykład), mamy możliwość wykonania swojego własnego wzoru. W Nike Soho były to personalizowane produkty BeTrue, włącznie z możliwością zrobienia koszulki z napisem Bronx, Brooklyn, Manhattan, itp z detalami kolorystycznymi odnoszącymi się do kolekcji, jak i personalizowane Cortez, które są równie wielką historią tego sezonu. Ponadto laserowo wycinane Nike Air Force 1 z motywami Nowego Jorku. Można zmienić sporo, można stworzyć produkt tylko dla siebie.

Co ciekawe, Nike nie informuje o tym wybitnie namiętne. A to puści jakiegoś Tweeta, wrzuci informację na Facebooka, ale kompletnie bez napinki. Ludzie mają przyjść i zobaczyć, że w sklepie dzieje się coś specjalnego, mają być zaskoczeni, zaintrygowani tym, co tam znajdą. Mają mówić – o cholera, zrobili to, ale zajebiście.

No i w Nike Soho kupisz produkty, których nie kupisz w żadnym innym sklepie Nike. Ale to tyczy się także innych lokalizacji, ważnych, dużych, wpisanych w ten sam kod budowania kultury, co sklep, o którym właśnie Ci opowiadam. Rozumiesz, to jak koszulki I

Przechodzimy do wisienki na torcie

Detale, detale, detale. To wszystko opisane powyżej, albo przynajmniej znaczna większość, pojawiła się już w internecie. Ale w sklepie są takie perełki, że szczęka opada. Przede wszystkim stworzono tu przestrzeń – tak jak wspomniałem na początku – do budowania relacji. Mamy specjalne miejsce, w którym możemy spotkać się z konsultantem, który podpowie co kupić, dlaczego to kupić, porozmawia, doradzi, zrozumie. Trochę taki ciuchowo-performensowy psycholog. Przestrzeń, którą zbudowano specjalnie do tego celu jest … domem. Serio, pięknym salonem, z wielkim lustrem, ładnymi meblami, książkami, do tego z olbrzymią garderobą, gdzie możemy czynić cuda. Można umówić się na spotkanie wcześniej wskazując jakie produkty nas interesują i w garderobie znaleźć dokładnie ten asortyment. Z tej opcji korzystają przede wszystkim kobiety.

Pamiętam ze studiów historię opowiedzianą mi przez mojego promotora. Dotyczyła ona butiku we Włoszech, sklepu koncepcyjnego, sklepu, marki budującej prawdziwe relacje. Dasz wiarę, że w środku nie ma żadnego produktu, który konsument może zobaczyć? Sklep ten – niestety nie pamiętam marki – to marka luksusowa z asortymentem dla mężczyzn. Co dzieje się w środku? Rozmawiasz z ekspertem. O czym? O wszystkim, o tym co lubisz, czego nie lubisz, co Cię kręci, co przeraża, jakie auta wolisz, brunetki, blondynki, … rude? Whisky czy wódkę. Skoki ze spadochronem, czy wędkowanie. A potem pan przynosi to, czego potrzebujesz. I wcale nie trafia, po prostu wie. Bo podczas rozmowy przy kawie, poznaje Cię, wie czego pragniesz i co leży w granicach Twojej estetyki. Podobny koncept – mam wrażenie – stara się stosować Nike w swoich nowych sklepach, w tym także w tym znajdującym się w Soho na Manhattanie.

W drugiej przebieralni masz natomiast okazję sprawdzić jak wygląda Twój strój w różnych warunkach oświetleniowych. Możemy wybrać jasne światło, studio yogi czy np. wieczorny bieg i w olbrzymim lustrze podziwiać jak nasz fit prezentuje się w danej scenerii. Do tego taka bzdura, wieszak z mającym podpisy Yes – No. Rozumieszm, co bierzesz, co nie. Zostawiasz wszystko w przebieralni, nie tyrasz po całym sklepie z wybranym produktem, ktoś to za Ciebie ogarnie.

Przeniesienie do świata odzieży sportowej obsługi premium, bo o takiej mówimy, do tego połączonej z technologią, to dodanie swojej marce kolejnego elementu wyróżniającego na tle konkurencji.

Tylko esencja i core Nike

Do tego Nike Soho nie przyjmuje kompromisów, asortyment w sklepie to core marki, nie ma tu miejsca na dodatki. Dlatego znajdziemy w środku bieganie zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, NSW i generalnie koszykówkę z Jordan Brand na czele. Chcesz Nike SB? Musisz iść gdzie indziej, miejsce dla ACG znajduje się przy 21 Mercer St.

Aaa, jest jeszcze sufit – czyli znowu o detalach

I nie mowa tu o metaforycznym suficie, nie będzie to akapit o tym, gdzie Nike może wznieść się z konceptem, który tworzy, a fragment o prawdziwym, realnym suficie w budynku, w którym byliśmy. Nie przez przypadek ostatnie piętro to ekspozycja Jordan Brand i Nike Basketball. Sufit w tym miejscu znajduje się na … 23 stopach wysokości. Nie, to też nie jest przypadek.

Takich smaczków jest zapewne więcej, mieliśmy niespełna półtorej godziny, aby przedyskutować całość, więc na sto procent sporo detali pozostało jeszcze tajemnicą.

Koncepcyjnie sklep jest po prostu rewelacyjny. Ale zobacz też tekst o innych, które odwiedziłem podczas podróży do Nowego Jorku.

New York Trip – trasą kilku fajnych sklepów

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

3 komentarzeDodaj komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *