Wzorując się na tym co można było przeczytać na blogu po moim pobycie w Londynie otrzymujesz ode mnie szybki przegląd sklepów w Nowym Jorku, które warto odwiedzić. Trochę jest to odpowiedź na to, co na swoim blogu umieściła Magdalena Muszyńska-Chafitz, która skupiona jest na miejscach kompletnie innych niż ja, czy Ty. Pani Magdalena opisuje bardziej kobiece, eleganckie podejście, wskazuje ulice, ja wskażę te kilka sklepów, które chciałem odwiedzić jeszcze przed przyjazdem.

Generalnie szwędamy się po Soho – jak w Londynie, ale idziemy także w kilka innych miejsc na Manhattanie. Olałem trochę Extra Butter i Alife, nie starczyło mi czasu i nerwów w deszczu, a potem nie chciało mi się już wracać w te tereny, choć daleko nie miałem. Nie zdecydowałem się na podróż do CDG, odwiedziłem kilka Footlockerów, gdzie pogadałem ze spoko ludźmi, ale także olbrzymią ilość sklepów GAP (szukam GAP NY, których nigdzie nie ma, bo jest środek sezonu) i Abercrombie & Fitch, bo tylko tam można kupić moje ulubione perfumy – Fierce.

Samo spacerowanie po Soho jest przyjemne, uliczki są blisko siebie, wszystko jest mega klimatyczne i na fajnym poziomie. Ciężko jest jednak coś kupić, bo kolekcje są przebrane.

I tak na marginesie. Po drodze z jednego do drugiego miejsca następuje oczywiście zwiedzanie – i boli mnie kark od patrzenia w górę na kolejne olbrzymie budynki. Podoba mi się Wall Street i okolice Downtown, w kilka zaledwie minut zmęczył mnie Times Square, choć schody są mega. Miło patrzy się na Flatiron Building i siedzi na Herald Square. Brakuje mi jednego – Piotrka, który opowiadał o Londynie, przydałby mi się tutaj, w Nowym Jorku, bo zwiedzanie miało by dużo większy zastrzyk emocjonalny i poznawczy.

Nie zamęczę Cię też sklepami komiksowymi. Midtown Comics mnie zabiło, nieco mniej Forbidden Planet, ale liczba dostępnych komiksów, pamiątek, jest po prostu powalająca.

London Trip – trasą kilku fajnych sklepów w Soho

Stadium Goods – wchodzisz i zostawiasz nerkę, albo dwie. Kupujesz jeszcze na czarnym rynku z dwie kolejne, aby sprzedać trochę drożej i wyjść z kolejną parą. Znajdziesz tu takie perełki jakich świat nie widział. Dostałem zawału jak zobaczyłem Jordan VII Miro, wyjmowałem kartę, aby je wziąć. Zdałem sobie jednak sprawę, że to 1400 dolarów. Ponadto Nike Mag z Powrotu do przyszłości, ogromny wybór Jordanów w najróżniejszych kolorystykach, każdego praktycznie modelu. Podobnie jest z Air Max, całą linią Nike Basketball. Miazga.

Flight Club – tu przeżyłem przygodę, ale opowiem Ci ją w innym tekście. Jest podobnie jak w Stadium Goods, choć wnętrze jest nieco ‚starsze’. Ogólnie obsługa petarda, w sklepach pracują ludzie, którzy się na tym po prostu znają. W łapach Air Jordan XIII He Got Game z 1997 roku … można oszaleć. Poza tym zarówno Stadium Goods jak i Flight Club nie powinienem przedstawiać, te marki są ponad wszystko.

Nike Lab 21 Mercer – minimalistycznie, w środku znajdziemy oczywiście najnowsze kolekcje Nike Lab. To nie salon Nike, to concept store, ładny, przyjemny, mały – ale nie ciasny. ACG, Gyakusou, nawet Apple Watch stworzony z NikeLab.

Nike Soho – ten nowy, piękny, gdzie można pobiegać, gdzie można sprawdzić buty do basketu z trenerem i dodatkowo zrobić spersonalizowaną koszulkę i kilka innych detali. No i przede wszystkim są specjalne edycje koszulek Jordana, które dostępne są tylko w tym sklepie. Ogólnie całość robi olbrzymie wrażenie, jest w nim 5 pięter, a na każdym inny asortyment. O tym sklepie rozpisywały się media zagraniczne, wiele osób oglądając fotki było podekscytowanych tym, jak on wygląda i co oferuje. I słusznie.

Tak wygląda nowy sklep Nike w Nowym Jorku

Bape – ładnie. I to tyle jak dla mnie. Chciałem wejść, zobaczyć, bo nigdy nie miałem okazji być w ich sklepie. Bape, jak Bape, jest kilka fajnych wzorów, ale nic nie powaliło mnie na kolana. Nawet piny, które chciałem kupić, były jakieś takie niewyraziste, machnąłem ręką i wyszedłem. Ale to Bape, fajnie było być i jeśli planujesz Nowy Jork, to odwiedź bez zastanowienia – może moje zniechęcenie wynikało z ulewy, która spadła mi na głowę kilka minut wcześniej i nie było przyjemnym łazić po sklepie gdy z rękawów wyciekała mi strumieniami woda.

 

Stussy – lubię. Wybór … dokładnie taki jak w butikach tego typu. Coś dla siebie znajdziesz, ale daleko jest do tego, aby urwało tyłek. Stussy ma do siebie to, że stało się nieco pomijane przy hajpie na inne produkty, co mnie np. cieszy i spokojnie teraz można w tej marce chodzić. Z trójki Supreme – Bape – Stussy, ten sklep ma chyba najładniejsze wnętrze. Aha, no i można kupić Stussy New York,  co też ma jakieś tam symboliczne znaczenie.

Supreme – nie jestem fanem, stanąłem w kolejce kilka minut przed otwarciem, bo uznałem, że warto zobaczyć ten nowojorski sklep na żywo. Wszedłem i wyszedłem. Kupiłem pina, gość prawie napluł mi w twarz, ogólnie jak zwykle wszyscy mają tam wyjebane, bo przecież to Ty jesteś dla nich, nie oni dla Ciebie. Nie kupuję nic tej marki, z wyjątkiem pinów.

Carhartt – znajduje się obok Supreme i … jak wejdziesz do Carhartta w innym miejscu świata, to raczej zobaczysz to samo co w Nowym Jorku. Szkoda, że nie było żadnego produktu w sekcji Store Exclusive.

KITH – zainteresował mnie koncept Kith Treats, gdzie można kupić sobie fajny jogurt z jakimiś owockami, słodyczami. Kith Treats i pop-up Kith z Nike podobały mi się najbardziej jeśli chodzi o ostatnie 3-4 pozycje. Wróciłem tam po bluzę. W samym Kith też jest grubo – jeśli chcesz coś z samego topu, to znajdujesz tam bez większego problemu. W ogóle mega miazgą jest to, że na niczym nie ma cen. Lubię to, fajne. Kupujesz, bo chcesz, a nie dlatego, że kosztuje X, albo Y. Ogólnie Kith stoi nad wszystkimi powyższymi sklepami, przynajmniej dla mnie.

 

Macys – nietypowo, bo Macys to dom handlowy, olbrzymi, mieszczący się przy 34-ej ulicy. Znajdziesz tu praktycznie wszystko, dlatego ja nie mogę nic znaleźć. Za duże to wszystko i towaru też za dużo. Chyba, że idziesz po konkret, albo masz czas. Ja szukałem bokserek – znalazłem. Ale obok leży obecny, mocny trend, pełno Ralpha Laurena. Za śmieszne pieniądze.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *