Każdy z nas chciałby pociskać nową piątką, albo CLA. Ale na świecie istnieją też inne samochody, dobre samochody, które czasem są lepszym fitem, niż fura za 400 tysięcy. Czasem wystarczy nam Mazda 6 z pełnym wyposażeniem. Z całym jej blakiem blichtru przy BMW (tak, wiem jak piękna jest) to także bardzo dobre auto, które będzie po prostu mniej zauważone na ulicy, a do tego o 250k tańsze.

Bardzo podobnie jest z butami, tylko tutaj problemem dostępności często nie jest cena, a dostępność. Ale czasem warto rozglądnąć się za tym, co wisi na stanach sklepów, bo warto.

Dość ideologicznej gadki, ten blog to nie tylko miejsce mające opowiadać o wyhajpowanych wydaniach najbardziej limitowanych butów Kanye Westa czy innej gwiazdy. To także miejsce dla normalnego człowieka, który gdzieś tam się interesuje, a nawet jak nie, to po prostu szuka dobrego, solidnego buta.

No to mam propozycję – Jordan Formula 23, który w pewnych okolicznościach staje się moim beatersem.

But jest dostępny na rynku od dłuższego czasu, można go kupić bez żadnego problemu, do tej pory nie miałem z nim styczności, ale namówiło mnie wydanie na turniej Quai54. Bałem się tylko jednego – wykonania. Nie chodzi o jakość materiałów, ale o to, że np. podeszwa będzie strasznie twarda, nie pracująca ze mną i irytująca tak, że skreślę buta. Bałem się, że boczne panele będą sztywne. Tak, to się czasami zdarza i nie powinno być w tym nic dziwnego.

I miło się zaskoczyłem, bo but w każdym absolutnie elemencie jest bardzo przyjemny. Podeszwa nieco przypomina mi tą, którą znam z modeli Nike Free, choć nie jest to oczywiście responsywne, pracujące z moją stopą Free. W przeciwieństwie do Jordan Trainer, które mają cholernie twardą gumę, tutaj dostałem przyjemną masę nie męczącą moich stóp. Cholewka? Technologiczna, lekka, przewiewna siateczka, która gwarantuje wentylację i komfort. Jest też przyjemna w dotyku, bo spotkałem się już z takimi, które chcą Cie po prostu porysować, zadrabać, zniszczyć Twoje poczucie wartości i są tak agresywne, że przegryzają wyściółkę w środku buta i drapią w stopy z każdej możliwej strony.

W Jordan Formula 23 tego nie ma – i całe szczęście. Fajny jest też język, który jest przecięty na pół, trochę tak jak w Asics Gel Lyte 3, ale tutaj nachodzi mocno na siebie, a cholewka oplata Twoją stopę jak skarpetka. Wersja Quai54 jest nieco droga, bo w tym momencie kosztuje 499 PLN, ale standardowe kolorystyki można wyrwać za 245-399 PLN.

Jeśli zastanawiasz się o co chodzi z tym butem i skąd się wziął to już tłumaczę. Jordan Formula 23 to takedown z modelu Air Jordan X. Popatrz na zdjęcia obu butów, podobieństwa są uderzające.

Dla kogo?

Nie dla bestii hajpu, te nie zwrócą na buta uwagi i ok, ich wzrok spogląda zupełnie gdzie indziej. Dla normalnego użytkownika, który lubi Jordana, szuka wygodnego, fajnie wykonanego buta – jak najbardziej. Dla kogoś, kto chce czegoś na lato i nie ma pomysłu także, a na co dzień chodzi w retro Jordanach również.

 

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też tutaj - http://bit.ly/1vSJEbk i na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

1 komentarzDodaj komentarz

  • Powiem tak…mam ze 20 modeli butow duzo lepszych niz ww. ale kurcze jak przychodzi co do czego i trzeba wyjsc z domu to jakims dziwnym trafem prawie zawsze je zakladam (wentylacja, cholewka plus podeszwa -wszystko mieciutko) buta nigdy nie rozsznurowuje-po prostu wkladam i wychodze.. zajebiste!! Faktyko nie dalbym za nie 5 groszy widzac je na sklepowej polce..

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *