Był członkiem słynnego Dream Teamu i symbolem NBA lat 90. Rywalizacja jego Utah Jazz z Chicago Bulls dowodzonymi przez Michaela Jordana przeszła do historii koszykówki. Wszystko co przeżył, składa się na wspaniałą opowieść. Właśnie taka jest autobiografia Johna Stocktona, która ukaże się już 14 marca pod naszym patronatem!

To już kolejny raz, kiedy mój skromny blog i moja osoba, patronują wydaniu książki – zawsze rozpiera mnie w tym miejscu duma. I co ciekawe, nie mogłem znieść Johna Stocktona, kiedy grał w Utah, nie mogłem uwierzyć, jak sama jego obecność na parkiecie powodowała, że chciało się przeklinać. Tak, byłem i jestem fanem Michaela Jordana, a Stockton był tym twardym, nieustępliwym przeciwnikiem. Był przeciwnikiem, którego należało szanować. I teraz, po latach (zdałem sobie sprawę z tego, kiedy zakończył karierę, a ja zacząłem przyglądać się temu, co osiągnął) szanuję go niezwykle. Gość jest biały, rywalizował z najlepszymi, ba, on był wśród najlepszych – nigdy nie był najwybitniejszym strzelcem, ale spróbuj zostawić go samego. Nigdy nie wybrałbyś go do krycia najlepszego gracza rywali, ale popatrz na to, jak on bronił, do tego gdzie jest na liście najlepiej przechwytujących. Niektórzy mówią, że nie byłoby Stocktona, gdyby nie Malone, ja twierdzę, że nie byłoby Malone’a gdyby nie Stockton. Ultimate. Team. Player. Ultimate fighter. Ultimate PG. W moim odczuciu, to na jego podobieństwo powstał Steve Nash – tylko ten, był bardziej z MTV.

A co do samej książki.

Przedsprzedaż książki wystartowała właśnie na Idz.Do:
– rabat 25% przy zakupie jednej książki
– dodatkowy, rosnący rabat przy dodaniu do koszyka kolejnych pozycji o koszykówce (nawet 15%!)
– wysyłka od 9 marca – książka jeszcze przed premierą w Twoich rękach!

Od 14 marca książki szukaj w salonach Empik i dobrych księgarniach w całej Polsce.

Fragment książki:
Obóz treningowy rozpoczął się w La Jolla w Kalifornii, na tydzień przed kwalifikacjami. Treningi były długie, więc koszykarze amerykańscy szybko się ze sobą zgrali. Byliśmy przyzwyczajeni do tygodniowego obozu treningowego przed rozpoczęciem sezonu NBA, więc taki format nam pasował. Już po pierwszym treningu czuliśmy się całkiem pewni siebie, kiedy nagle w hali pojawiła się na niezapowiedziany sparing grupka gwiazd z uniwersytetów. Byliśmy na tyle pewni siebie, że kiedy mecz się rozpoczął, zaczęliśmy się nabijać z poważnych i skupionych min naszych młodych rywali z college’ów. M.J. ostrzegł ich z wyższością: „Witajcie w NBA, chłopcy!”. W ciągu kilku minut uśmiechy znikły nam z twarzy, bo zmotywowana grupka zawodników akademickich dosłownie nas rozwaliła. Dziś wiemy, że mieli całkiem niezły skład, między innymi z Grantem Hillem, Bobbym Hurleyem, Chrisem Webberem i Allanem Houstonem. Ale ten sparing był dla naszej drużyny kluczowy, bo wszyscy zrozumieliśmy wtedy, że musimy dawać z siebie wszystko, by odnieść sukces.

Następnego dnia częściowo zemściliśmy się na młodzieży. Tym razem to oni dostali baty, my naprawdę przywitaliśmy ich w NBA. Myślę, że do dziś nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele im zawdzięczamy i jak bardzo nam wtedy pomogli. Dzięki nim staliśmy się lepszą drużyną.

Po naszej porażce z dzieciakami zrzuciliśmy z twarzy maski luzaków i przybraliśmy poważne miny. W rezultacie nawet treningi przeszły do legendy z uwagi na swoją intensywność. Kiedy przybyliśmy do Portland, wszyscy byliśmy już gotowi do bitwy pod przywództwem Chucka Daly’ego, Lenny’ego Wilkensa, trenera uniwersytetu Duke Mike’a Krzyzewskiego oraz trenera Seton Hall P.J.-a Carlesimo. Zgodnie z naturą zgromadzonych w drużynie zawodników treningi odbywały się na najwyższym możliwym poziomie intensywności. Atmosfera podczas sparingów była często gorąca, a dramaturgia osiągała najwyższy poziom. Pojedynki indywidualne, które podczas sezonu zasadniczego byłyby poprzedzane wielotygodniowymi zapowiedziami, materializowały się rutynowo, w ciągu kilku chwil. Wystarczył krótki dźwięk gwizdka trenera i szybka zmiana składów, która inicjowała klasyczne pojedynki. Takie mecze na najwyższym możliwym poziomie szybko stały się codziennością. Podczas zwyczajnego treningu można było zobaczyć Jordana oko w oko z Clyde’em Drexlerem albo Sir Charlesa Barkleya z Listonoszem. Pod koszem Admirał (David Robinson) zmagał się z Patrickiem Ewingiem, podczas gdy Mullin i Bird odpalali bomby z dystansu. Kolejny nagły gwizdek i naprzeciw Clyde’a stawał Scottie, a z drugiej strony ścierali się M.J. i Magic. Tymczasem na swoją kolej czekał Karl. Jeśli chodzi o mnie, to większość czasu zajęły mi próby zatrzymania Magica Johnsona. W przerwach od tego niemożliwego do wykonania zadania zazwyczaj stawałem naprzeciwko M.J.-a albo jego zwyczajowego partnera, Scottiego Pippena.

Te sparingi podczas treningów były równie wymagające i równie fajne, jak wszystkie mecze w turnieju kwalifikacyjnym. Wykorzystywaliśmy sumę i kombinację swoich talentów, tych samych umiejętności, za które nie znosiliśmy się podczas sezonu NBA, kiedy rywalizowaliśmy ze sobą na poważnie. Najdziwniejsze było to, że mając do dyspozycji tak wspaniałych strzelców, reprezentacja olimpijska budziła grozę głównie dzięki sprawności w obronie, tempu gry, głębokości składu i wysokiemu grupowemu ilorazowi koszykarskiej inteligencji.

O książce:

Zajrzyj za kulisy wielkiej NBA lat 90. wraz z Johnem Stocktonem! Pojedynki z Jordanem, Pippenem i „Magikiem” Johnsonem na treningach Dream Teamu. Gra u boku Ewinga, która była „czystą przyjemnością”. Malone pomylony z bagażowym, ukrywany w tajemnicy telefon od Isiaha Thomasa i starcie z Barkleyem, które skończyło się urazem kręgosłupa. John Stockton zazwyczaj stronił od mediów. W tej książce po raz pierwszy tak otwarcie opowiada o przywiązaniu do Utah Jazz, pamiętnych finałach z Chicago Bulls, swoim udziale w dwóch igrzyskach olimpijskich, życiu prywatnym, a także partnerach i rywalach z parkietu. Kiedy został wybrany w drafcie w 1984 roku, kibice krzyczeli: Who?! Nie mogli się spodziewać, że mierzący 185 cm zawodnik, który właśnie dołączył do drużyny, zostanie legendą klubu i jedną z największych gwiazd koszykówki. Tak właśnie zaczęła się ta fascynująca historia.
Poznaj opowieść jej bohatera.

Autor: John Stockton, Kerry L. Pickett
Tytuł oryginału: Assisted. An Autobiography
Tłumaczenie: Michał Rutkowski
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 150 x 215 mm
Liczba stron: 328 tekst 8 zdjęcia