W tym roku mamy przedsmak walki gigantów. I wszyscy na nią czekamy. 

Wydawało się, że ten rok przebiegnie pod dyktando adidas NMD i o ile faktycznie był to obok Yeezy bardzo gorący i głośny but, tak mam wrażenie, że pomimo mocnego początku roku, kolejek przy kilku pierwszych wydaniach, bum na NMD nieco w pewnym momencie przeszedł, choćby dlatego, że model ten można było kupić już wszędzie, jego cena w odsprzedaży spadła. adidas oczywiście dalej jest gorący jak tyłek 19-latki, ale pożądanie po pierwszym miesiącu współżycia jakby nieźle opadło. Oczywiście, że założenie seksownej bielizny, nowych szat, albo stosunek w miejscu publicznym pobudzają wyobrażenie i dalej gdzieś tam obracamy się głową za kolejnymi NMD – szczególnie gdy mowa np. o kolaboracji z Bape, czy coraz bardziej dostępnymi Yeezy.

Nie, to nie był rok NMD, ani adidasa (ehe, ukrzyżujcie mnie teraz).

Nike wskrzesza swoje projekty, sięga trochę do skarbca, angażuje się w kolaborację z Vlone, odkopuje Linen i wiele niezwykle seksownych modeli Nike Air Force, a także wkłada rękę głębiej i pokazuje nam mocniejsze elementy z Jordan Brand, Nike Lab (szczególnie linia ACG), ale … nie, to też nie to. Nawet pomimo tego, że JB dało nam naprawdę dobre buciki w tym roku, a za rok da jeszcze lepsze i w końcu w sprzedaży pojawiły się Nike HyperAdapt 1.0.

Kilka dobrych wydań to też za mało, aby dać komuś koronę. Asics, Reebok, New Balance miały solidne dwanaście miesięcy, choć Asics radził sobie w moim odczuciu gorzej niż choćby w 2015, a Reebok wypływał ciekawymi tematami jak np. współpraca z Kendrickiem Lamarem, to także nie to.

Puma? Obrzydliwie wyglądający Creepers, to but który został butem roku, ale dla mnie osobiście fajniejsze były powroty Suede, Clyde i współpracy np. ze Staple czy Diamond Supply. Puma miał fajny rok, ona powinna być wygranym tego całego zestawienia, ale też nim nie jest.

Reszta marek przechodzi gdzieś obok, mając mniejsze lub większe sukcesy na swoim koncie.

I teraz do sedna. Uważam, że ten rok to był rok, w którym wygranymi jesteśmy my, konsumenci. Walka wagi ciężkiej pomiędzy adidasem, a Nike (w tym Jordan Brand) jest przepotężna.

To jak starcie Sonny Listona z Muhammadem Ali, to jak pojedynek Michaela Jordana z Detroit Pistons, New York Knicks. To jak starcia Boston Celtics z Los Angeles Lakers. To jak Legia vs Wisła, jak Real i Barcelona. Nie ma opcji, że ktoś nie usłyszy o tym wydarzeniu. Nie ma opcji, żeby nawet najsłabsze widowisko takiego starcia, nie miało w sobie ładunku emocjonalnego, który wywołuje automatyczne myślenie o niezwykłym, galaktycznym poziomie.

Wymiana ciosów Nike – adidas ma w sobie coś magicznego. Podgryzanie Nike w ubiegłym roku przez Under Armour było jednorazowym wybrykiem, wzrosty sprzedaży innych marek, to ciągle ułamek tego, co robi Nike i nawet jeśli ktokolwiek wystawi na chwilę dobrego pięściarza do walki, to my i tak czekamy, aż do ringu wejdzie Ali z Foremanem.

Wiesz w czym rzecz, te chwile mogą być fajne, może czasem nawet ten, któremu ciężka praca pozwoliła zapukać do drzwi gigantów, to ten któremu kibicujemy po cichu, którego obserwujemy, bo robi coś nieco innego, ale my chcemy momentów tak dużych, o których będzie się mówiło za kilkanaście, albo kilkadziesiąt lat. Chcemy Air Max 90, chcemy Air Jordan 1, chcemy Superstara. Chcemy historii wywołujących drżenie nóg i podniecenie.

Tak, bez wątpienia Ty i ja, my jako konsumenci, wygrywamy tę walkę gigantów, bo to my w perspektywie kilku(nastu) lat będziemy mówili jak o tych wielkich sportowych pojedynkach.

Ten tekst jest wstępem do podsumowań roku 2016, do których zaprosiłem kilka ciekawych osób. W tym miejscu także serdecznie dziękuję wszystkim za podjęcie rękawicy i dodanie swoich cennych uwag dotyczących mijających 12 miesięcy.

Related Articles

O autorze Zobacz wszystkie wpisy Autor

Szczepan Radzki

Szczepan Radzki

Twórca treści. Dziennikarz. Entuzjasta komunikacji społecznej, promotor #jkdn i sneakerhead. Biegacz i golfista amator. Zakochany w rekreacji. Siódme poty pisarskie wylewa też na TT (@szczepanradzki), a fotki pokazuję tu insta -> @szczepanradzki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *